Website: elexgame.com Follow us:
Follow @NordicGamesAT Follow
Close

Page 1 of 2 12 LastLast
Results 1 to 15 of 19
  1. #1
    Registered User sebogothic's Avatar
    Join Date
    Jul 2015
    Posts
    65

    ELEX - nasze wrażenia i recenzje

    Nigdzie nie zauważyłem takiego tematu, a myślę, że warto by powstał tak by każdy mógł się podzielić swoimi wrażeniami. A skoro ja zakładam ten temat to i jako pierwszy podzielę się swoimi wrażeniami, choć pójdę nieco wygodniejszą ścieżką i po prostu przekleję swoje posty z innego forum, gdzie napisałem swoje przemyślenia po 10, jak i 20 godzinach rozgrywki.

    Wrażenia po 10h:
    Pograłem póki co z 10 godzin i jak na razie jestem zachwycony. Od samej zapowiedzi, aż do premiery spodziewałem się czegoś na poziomie dwóch ostatnich Risenów, a na dodatek mieszane uczucia budziło dziwne uniwersum czy wprowadzenie jet-packa. Piraniom udało się mnie jednak pozytywnie zaskoczyć. To prawdopodobnie najlepsza gra Piranha Bytes od czasów G2: NK (a pod pewnymi względami to lepsza, bo i bardziej rozbudowana, od G1 oraz G2:NK!) i naprawdę świetny old-schoolowy erpeg, ale nie uprzedzajmy faktów. Gracze dla których Skyrim i Wiedźmin 3 to jedne z nielicznych erpegów na koncie nie mają tutaj czego szukać. To nie jest gra, która prowadzi za rączkę i gdzie w pierwszej godzinie rozgrywki pokonujemy smoka. Takie rzeczy to nie tutaj. Najbardziej zaskoczyła mnie dostępna liczba sposobów wykonania zadania, nawet najprostszy quest ma ich kilka. Pamiętacie ilość sposobów na wejście do miasta w G2:NK? Tutaj tak jest praktycznie w każdym zadaniu. A oprócz tego pojawiają się umiejętności z których możemy skorzystać podczas dialogów. I nie musi to być tylko Charyzma, bo mając drzewko Przetrwania czy Rzemiosła na odpowiednim poziomie możemy dać jakiejś postaci bardziej praktyczną radę. Taka sama sytuacja jest z drzewkiem walki, gdy chcemy kogoś zastraszyć, a klerycy mogą wpływać również na umysły rozmówców swoją psioniką. To właśnie lubię w erpegach: dialogi i dostępne kwestie wynikające z jakichś umiejętności. Jest tego dość sporo i pojawia się od samego początku. Nie przypominam sobie by Piranie jakoś specjalnie promowały ten element, a to naprawdę rozbudowana rzecz. Takie tytuły jak KotOR II, Deus Ex czy Vapire: The Masquerade - Bloodlines były chwalone m.in. za ten aspekt.

    Dialogi same w sobie są w porządku, ale cierpią na kilka problemów natury technicznej stojących czy to po stronie twórców, czy tłumaczy. Nieraz rozmówcy zdarza się powtórzyć dwie niemal te same kwestie pod rząd, tak jakby jeden z twórców nieznacznie ją poprawił by lepiej brzmiała, zapominając wykasować starą. Wychodzi z tego masło maślane, ale jakoś często, póki co, na to nie natrafiałem. Częściej zdarzają się dialogi przetłumaczone z nieznajomością kontekstu, bo zwykle w tego typu grach nie tłumaczy się całych dialogów, tylko wszystkie kwestie zbite w jedną całość, które wypowiada dana postać. Tak samo wygląda nagrywanie dubbingu. Polonizacja Gothiców powstawała rok po premierze światowej, więc i polska wersja mogła ustrzec się takich błędów. Tutaj zważywszy na tym, że tłumacze musieli wyrobić się do premiery, a także spory rozmiar samej gry nie ma się co dziwić, iż zarówno twórcy, jak i tłumacze nie ustrzegli się mniejszych bądź większych błędów. Być może kilka baboli wkradło się przy składaniu dialogów do kupy. Jednak jak już wspomniałem pomijając te kwestie to dialogi same w sobie są ok. Nie mogą się równać z tymi z Wiedźminów czy gier Rockstara, ale mają o wiele więcej kolorytu niż te z gier Bethesdy. Być może coś w tym zakresie zostanie poprawione, bo można np. wykasować te powtarzające się kwestie. Są też mniejsze kwestie w interfejsie (który mógłby być bardziej wygodny, tak swoją drogą, ale korzystanie z niego nie jest tak niewygodne jak się spodziewałem) jak np. "współczynnik" zamiast "wartość" czy drzewko "postać", które powinno nazywać się "charyzma", jako, iż pojawia się ona przy niektórych kwestiach możliwych do wykorzystania, co może wprowadzać w błąd, bo umiejętności jako takiej nie ma. To jest akurat proste do poprawienia.

    Jeśli chodzi o frakcje to zauważyłem ich podobieństwo do tych z pierwszego Gothica. Klerycy przypominają mi Bractwo Śniącego, bo i czczą jakiegoś boga, i korzystają z psioniki - magii umysłu. Banici to oczywiście Nowy Obóz, a więc pospolici złodzieje, bandyci, mordercy i ogólna anarchia, gdzie każdy musi radzić sobie sam. No, a Berserkowie to Stary Obóz, mający swoją organizację, konkretny plan działania (SO zbierał rudę i bogacił się na wymianie z królem, Berserkowie natomiast zajmują się użyźnianiem Magalanu i tym by powrócił do dawnego stanu). Jeszcze nie zdecydowałem do jakiej frakcji się przyłączę, każda ma swoje plusy i minusy, może wybiorę, gdy już odwiedzę Kleryków i Banitów.

    Oczywiście każde stronnictwo ma własne drzewko umiejętności, więc nie da się nauczyć wszystkiego i tego co byśmy chcieli. Co do broni to każda ma ograniczenia atrybutowe (co wolę dużo bardziej od ograniczeń poziomowych i co odpowiada temu jak to wyglądało w Gothicach), więc też nie założymy wszystkiego co chcemy i już najlepiej od początku zdecydować się w jakim kierunku chcemy pójść. Rozwój postaci wydaje się być bardziej rozbudowany i posiadać więcej głębi od wszystkich poprzednich gier PB. Opiera się na pięciu atrybutach, które sami możemy podbić po osiągnięciu poziomu. Co poziom zdobywamy 10pkt, które możemy rozdysponować między atrybutami. U nauczycieli zaś możemy się wyuczyć umiejętności z któregoś z kilku drzewek. Dość powiedzieć, że każda frakcja ma osobne drzewko umiejętności co jeszcze bardziej je różnicuje. Kwestie nauczycieli uproszczono, każdy nauczyciel uczy wszystkich umiejętności z danego drzewka. A żeby się czegoś wyuczyć musimy mieć punkty umiejętności (chyba 2pkt. za każdy zdobyty poziom), mieć odpowiednią ilość kryształków elexitu, no i posiadać rozwinięte na odpowiednim poziomie wybrane dwa atrybuty.

    Sam system walki bronią białą wydaje się ciekawszy i lepszy od tych z dwóch ostatnich Risenów. Pasek wytrzymałości zmienia wszystko i sprawia, że nie możemy ciągle spamować LPM. Na początku mamy słaby i silny atak, blok, unik. Jest też pasek combosów, które możemy wykonywać, gdy naładuje się do odpowiedniego poziomu. Walka jest więc przyjemnie zręcznościowa i taktyczna zarazem. A później, gdy nauczymy się nowych umiejętności, powinna jeszcze nabrać rumieńców. Jedyna wada to to, że uniki wykonuje się dwukrotnie klikając klawisze kierunkowe. Pewnie można się do tego przyzwyczaić, ale wolałbym by za uniki opowiadał osobny klawisz. Fajnie, że wreszcie można blokować kamerę na przeciwniku, czasami w grach PB mi tego brakowało. Domyślnie włączone jest to na stałe, ale najlepiej wejść w opcje "poziom trudności" i wyłączyć to, by móc samemu decydować kiedy chcemy zablokować kamerę, a kiedy nie.

    Wcześniej miałem wątpliwości co do jet-packa, ale teraz nie mam ich wcale: to absolutny GENIUSZ! Rozwiązanie to totalnie zmienia podejście do przemierzania świata oraz eksploracji, która przecież i tak stała na wysokim poziomie w grach Piranha Bytes. Eksploracja z płaszczyzny horyzontalnej przechodzi w wertykalną. Dość szybo idzie się przyzwyczaić do jet-packa i po chwili jego używania absolutnie nie wyobrażałem sobie bez niego życia. Jet-pack nie daje też możliwości bezpiecznego omijania przeciwników. Owszem można sobie nim dopomóc, ale paliwo kończy się dość szybko, a poza tym niemal każdy przeciwnik dysponuje atakiem dystansowym. Inne wątpliwości dotyczyły uniwersum Elex, ale póki co Piraniom dość zgrabnie udaje się wytłumaczyć ten miszmasz settingów. Sam świat, przynajmniej ten fragment, który dotąd widziałem, jest fajnie zaprojektowany. Jak przystało na Piranie jest wiele zakamarków w które warto zajrzeć, a i widoczki są niczego sobie. Krótko mówiąc projekt świata nie ustępuje ich poprzednim dokonaniom z tą różnicą, że jest to ich największy świat.

    A tym, którzy się jeszcze nie zdecydowali: polecam. Nawet jeśli nie teraz to wtedy, gdy stanieje do odpowiedniego dla was poziomu, choć trzeba się nastawiać na mocno staroszkolnego action RPG. To na pewno nie jest gra dla każdego i też nie stara się taką być, podobnie jak Gothiki. Nie pieści się z graczem tylko już na samym początku spuszcza solidny łomot. Jeśli ktoś się podniesie i ruszy przed siebie otrzyma kawał solidnej gry. Już się nie mogę doczekać, aż powrócę na Magalan.

    PS. Absolutnie nie rozumiem hipokryzji co poniektórych. Dlaczego dzisiaj niby jest miejsce dla klasycznych rolplejów z rzutu izometrycznego, które swoje tryumfy święciły jeszcze kilka lat przed Gothikiem? I dlaczego tego miejsca podobno nie ma dla Elexa? Dlaczego jedni zachwycają się pixel-artem rodem z lat 80., by po chwili wyśmiewać drewno ELEX? Nie wiem, może ja jakiś dziwny jestem i totalnie nie zwracam uwagi na oprawę. Nie obchodzi mnie czy grafika i animacje spełniają standardy jak na rok 2017, ale to czy całościowo oprawa sprawdza się w danym tytule. Gram w gry sprzed kilkunastu lat i te najnowsze, może to pozwala mi patrzeć inaczej na oprawę graficzną w grach, niż tylko poprzez liczbę polygonów i rozdzielczość tekstur. Bo nieważne jak gra w dniu swojej premiery jest ładna i tak prędzej czy później się zestarzeje.

    Wrażenia po 20h:
    Na początku byłem zachwycony, później im dłużej trwa rozgrywka to narasta frustracja z braku widocznych postępów. Po 20 godzinach nadal łażę ze znaleźnym toporkiem i łukiem z początku oraz pancerzu myśliwego zakupionym w Goliet. Wykonanie niemal każdej misji to wyzwanie, bo nawet jeśli zdanie samo w sobie nie jest ciężkie to droga dojścia do niego jest najczęściej zawalona potworami z których każdy ma nas na hita. Nawet jak jest kilka dróg to na każdej są przeciwnicy poza naszym zasięgiem. W dwóch pierwszych Gothicach wyraźniej czuć było postęp z każdym zdobytym poziomem i był lepszy balans tego wszystkiego. Można stwierdzić: "ok, ale przecież ELEX jest kilkukrotnie większą i dłuższą grą, więc czas dojścia do poziomu w którym będziemy mogli bezstresowo pokonać większość potworów, przy zachowaniu tych samych proporcji, się zwiększa". To prawda, ale i tak moim zdaniem przynajmniej w obrębie zadań które konieczne są by dołączyć do frakcji powinno to wszystko być lepiej zbalansowane. Bo to właśnie ta satysfakcja z pięcia się w górę łańcucha pokarmowego trzymała nas przy dwóch pierwszych Gothicach. A tutaj większość graczy raczej się odbije już po kilku godzinach nie widząc efektów mozolnego ciułania punktów doświadczenia i inwestowania w umiejętności. Trochę wygląda to tak jakby Piranie za bardzo zapatrzyli się w rosyjskich modderów tworzących modyfikacje do Gothica, które słyną z bezsensownie podkręconego poziomu trudności zabijającego frajdę z rozgrywki. Irytujące są zadania, które stawiają nas przed faktem dokonanym i przed tym, że musimy poradzić sobie z silniejszym od nas przeciwnikiem, jak wtedy gdy Szczur, który wrabia nas w kradzież czy Zołza stawiająca nas przed trzema potworkami, których nawet drasnąć nie mogłem (z tym na szczęście można sobie poradzić sprowadzając przeciwników na nią i jej ochronę). To przecież tak jakby dostać w Gothicu na początku zadanie zabicia cieniostwora! Paradoksalnie dobrze, że teleporty odblokowują się od początku, bo i wtedy są potrzebne. Dopiero później pod koniec gry będzie można bezstresowo przemierzać kontynent i wybijać potworki, przed którymi uciekaliśmy. Dokładnie odwrotnie niż to było w Gothicach i chyba wszystkich poprzednich grach Piranha Bytes, gdzie teleporty wprowadzone były w połowie gry po to by już nie łazić w te i wewte między tymi samymi miejscówkami.

    Irytuje też to, jak po dialogu rozpoczyna się walka przeciwnik wyciąga broń i zdąży nas zalać serią nim my dopiero wyciągniemy oręż. Być może część z tych zarzutów jest chybiona, bo można wykonać tylko te zadania, które trzeba by przyłączyć się do frakcji, a resztę później, o ile nie zostaną anulowane. Takie zadania, które decydują o możliwości przyłączenia się do danego stronnictwa powinny lądować w osobnej zakładce np. "Przyłączenie się do Banitów" i pod spodem lista zadań. W ogóle to interfejs mógłby być lepszy, ale o tym już pisałem. Dziwne jest też to, że gdy już pokonam jakiegoś przeciwnika, łupieżcę albo enpeca na przykład, to jego broń znika! Tak jakby twórcy celowo utrudniali graczowi zdobycie lepszego oręża, skoro nawet nie można przywłaszczyć sobie broni pokonanego przeciwnika...

    No cóż, wracam ponownie na Magalan i wykonywania zadań. Liczę, że gdy już przyłączę się do jakiejś frakcji to to wszystko jakoś bardziej zdecydowanie ruszy do przodu.

    Zatem zapraszam do dyskusji oraz do podzielenia się własnymi wrażeniami!

  2. #2
    Registered User xenonisbad's Avatar
    Join Date
    Jul 2015
    Posts
    239
    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Nigdzie nie zauważyłem takiego tematu, a myślę, że warto by powstał tak by każdy mógł się podzielić swoimi wrażeniami.
    Wszystko rozchodzi się o czas wolny i o chęci. Znalazłem w weekend w końcu wolny dzień, pograłem 5h, chciałem napisać swoje wrażenia... i zanim skończyłem pisać miałem ochotę wrócić do gry. A to o grze właśnie dobrze świadczy

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Pograłem póki co z 10 godzin i jak na razie jestem zachwycony. Od samej zapowiedzi, aż do premiery spodziewałem się czegoś na poziomie dwóch ostatnich Risenów, a na dodatek mieszane uczucia budziło dziwne uniwersum czy wprowadzenie jet-packa. Piraniom udało się mnie jednak pozytywnie zaskoczyć. To prawdopodobnie najlepsza gra Piranha Bytes od czasów G2: NK (a pod pewnymi względami to lepsza, bo i bardziej rozbudowana, od G1 oraz G2:NK!) i naprawdę świetny old-schoolowy erpeg, ale nie uprzedzajmy faktów. :
    Cóż, to ja zabawię się w heretyka: obecnie Elex w moich oczach jest lepszy od wszystkich gier Piranii oprócz G1... a jeszcze ma sporą szansę zawalczyć o pierwsze miejsce, bo mam dopiero 17hna liczniku. a jeszcze tyle rzeczy chciałbym zrobić, zwiedzić, poznać, pokonać i do siebie przekonać. Dla porównania G1 zajął mi w całości 31h godzin, a w Elexie wciąż jestem na początku, nawet jeszcze do żadnej gildii nie dołączyłem

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Gracze dla których Skyrim i Wiedźmin 3 to jedne z nielicznych erpegów na koncie nie mają tutaj czego szukać. To nie jest gra, która prowadzi za rączkę i gdzie w pierwszej godzinie rozgrywki pokonujemy smoka.
    Ciężko mi się z Tobą nie zgodzić. Chociaż sam uwielbiam grać w W3, ciężko nie zauważyć jak diametralnie różne podejście do zadań i rozwoju postaci jest w Elexie. Koniec z szablonowymi zadaniami, których nie wykonamy bez biegania za wskaźnikami na mapie, koniec z systemem rozwoju postaci który jednocześnie jest mało wymagający i mało wnoszący cokolwiek do gry. Ludzie często narzekają, że gra karze za głupio rozwiniętą postać i źle poprowadzone dialogi. Moim zdaniem to ogromna zaleta, trudność gry RPG nie powinna polegać tylko na samej walce, ale i na zaplanowaniu rozwoju postaci i dokonywaniu odpowiednich wyborów. Szkoda, że wiele osób tego nie rozumie.


    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Dialogi same w sobie są w porządku, ale cierpią na kilka problemów natury technicznej stojących czy to po stronie twórców, czy tłumaczy.
    A tutaj się z Tobą nie zgodzę, bo... uważam, że polskie dialogi są koszmarne. I nie chodzi o jakość dubbingu, bo ta jest przyzwoita, ale właśnie o tłumaczenie. Ilość błędów popełnionych przez tłumaczy jest zatrważająca, dla mnie jest to kandydat na najgorzej przetłumaczoną grę w tym tysiącleciu. Będę chciał potem otworzyć sprawę na ogólnym (angielskim) subforum Elex w tej sprawie, bo gra po angielsku jest tysiąc razy lepsza i nie chcę, żeby kolejna gra PB cierpiała z tego samego powodu.

    Przykłady? Najprostszy i najmniej szkodliwy, to przetłumaczenie "dried meat" jako "suche mięso". Jak jeszcze grałem w grę po polsku, to rzuciło mi się w oczy, że już w pierwszych minutach widać nieudolność tłumaczy. Różnica pomiędzy "dried meat" (suszone mięso) a "dry meat" (suche mięso) nie jest oczywiście ogromna, chociaż z pewnością negatywnie wpływa na odbiór gry. No bo po co komu suche mięso...

    Ale to tylko początek. Dalej mamy takie kwiatki jak bohater mówiący z entuzjazmem "Wchodzę w to!" po otwarciu sejfu. Może miałoby to jakiś sens gdyby sejf nie miał pół metra wysokości... Angielskie "I'm in" ma dwa znaczenia, jedno z nich to "wchodzę w to" (w senie: piszę się na to, zgadzam się wziąć w tym udział), a drugie to "dostałem się do środka" (w sensie udało mi się to zrobić, często pada w filmach gdy ktoś coś zhakuje, przejdzie przez zabezpieczenia). Błąd ogromny.

    Kolejny? Jeden z atrybutów ma w opisie, że zwiększa zasięg zadawanych obrażeń. Mam wrażenie "increase ranged damage" nie można głupiej przetłumaczyć, toż to już w gimnazjum wiedzieliby że to zwiększa obrażenia broni zasięgowej.

    Są dialogi które brzmią jak 5 losowych wypowiedzi wziętych z całej gry, złączonych w jeden "dialog". Przez 6 godzin trafiłem na "tylko" jeden taki dialog, potem przesiadłem się na wersję angielską i dialogi są o wiele lepsze, także jeżeli ktoś go dobrze zna, to polecam się przesiąść. Do tego wybitni aktorzy marnują swój potencjał czytając wypowiedzi... o których nie mają zielonego pojęcia. Nie raz i nie dwa ktoś kompletnie źle zaintonował daną wypowiedź, zupełnie inaczej niż wynikałoby z sytuacji. Przykładu zapomniałem niestety, być może dlatego że było ich sporo.

    Narzekałem na tłumaczenia Risenów dostarczone nam przez Cenegę... Przy tłumaczeniu od CDP.PL mam ochotę wyjść na ulicę i wszcząć bunt przeciwko temu co nam zaserwowali. Już wolałbym fanowskie tłumaczenie, które wyszłoby po roku od premiery. Koszmar.

    W angielskiej wersji przez 11 godzin tylko raz trafiłem na powtarzającą się kwestię, i znalazłem dwie postacie które źle odpowiadają na zagadnięcie o handel. Nic więcej.


    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    drzewko "postać", które powinno nazywać się "charyzma", jako, iż pojawia się ona przy niektórych kwestiach możliwych do wykorzystania, co może wprowadzać w błąd, bo umiejętności jako takiej nie ma. To jest akurat proste do poprawienia.
    To jest błąd (dziwny zabieg?) występujący w każdej wersji językowej. Wychodzi na to, że w ostatniej chwili poprawiali coś w systemie rozwoju postaci i tego nie dostosowali. Ilość punktów umiejętności zainwestowanych w dane drzewko to takie współczynnik, który jest głównie przydatny podczas dialogów. Głupio, że jeden z tych współczynników ma inną nazwę w umiejętnościach i dialogach, a inną nazwę oficjalną.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Oczywiście każde stronnictwo ma własne drzewko umiejętności, więc nie da się nauczyć wszystkiego i tego co byśmy chcieli. Co do broni to każda ma ograniczenia atrybutowe (co wolę dużo bardziej od ograniczeń poziomowych i co odpowiada temu jak to wyglądało w Gothicach), więc też nie założymy wszystkiego co chcemy i już najlepiej od początku zdecydować się w jakim kierunku chcemy pójść.
    Przyznam szczerze, że nie wiedziałem jak bardzo mi tego brakowało dopóki nie siadłem do Elexa. Tak powinno być w grach RPG, bo wymusza to na nas planowanie jak rozwinąć postać by używać jak najlepszego ekwipunku. System uzależniony od poziomu jest po prostu beznadziejny, bo i tak prędzej czy później możemy ze wszystkiego skorzystać, i nie mamy wpływu na to kiedy to się stanie.

    Od siebie dodałbym jeszcze, że imponuje mi ilość rzeczy do zebrania. Miecze, dużo mieczy, więcej mieczy, różne rodzaje mają różne animacje i różne ataki specjalne (różniące się nie tylko animacją, ale też zasadą działania!), do tego wszystkie wydają się ważne. Nie ma czegoś takiego że wybieram co piąty czy co dziesiąty miecz by z niego korzystać, liczę każdy atrybut by móc zmienić broń na lepszą. Every weapon matters.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Wcześniej miałem wątpliwości co do jet-packa, ale teraz nie mam ich wcale: to absolutny GENIUSZ! Rozwiązanie to totalnie zmienia podejście do przemierzania świata oraz eksploracji, która przecież i tak stała na wysokim poziomie w grach Piranha Bytes. Eksploracja z płaszczyzny horyzontalnej przechodzi w wertykalną. Dość szybo idzie się przyzwyczaić do jet-packa i po chwili jego używania absolutnie nie wyobrażałem sobie bez niego życia. Jet-pack nie daje też możliwości bezpiecznego omijania przeciwników. Owszem można sobie nim dopomóc, ale paliwo kończy się dość szybko, a poza tym niemal każdy przeciwnik dysponuje atakiem dystansowym.
    Sam nie miałem wątpliwości, PB od początku mówili że chcą wprowadzić małą rewolucję w eksploracji świata. I muszę przyznać, że im się udało, jeszcze nigdy w żadnej grze tak bardzo nie wciągnęła mnie eksploracja, a są w gry w których spędziłem sporo po prostu chodząc po mapie i patrząc co twórcy przygotowali dla graczy. Mapa jest genialna, kontent występuje bardzo gęsto i jest potwornie różnorodny (zasługa pomieszania gatunków?), a eksploracja w 3D sprawiła, że po raz pierwszy od wielu lat oderwałem oczy od ziemi i naprawdę zacząłem się rozglądać. Doświadczony gracz potrzebuje w 99% przypadków niecałą sekundę, by określić co ciekawego jest w okolicy, w przypadku Elexa nic nie jest oczywiste. No i jetpack daje coś, co kocham: jak już wejdę na górę, to schodzenie na dół nie jest potwornie nudne, czasochłonne i mało przyjemne. Niee jest to pierwsza gra z jetpackiem, ale jest to pierwsza gra w której jego potencjał jest wykorzystany.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    A tym, którzy się jeszcze nie zdecydowali: polecam. Nawet jeśli nie teraz to wtedy, gdy stanieje do odpowiedniego dla was poziomu, choć trzeba się nastawiać na mocno staroszkolnego action RPG. To na pewno nie jest gra dla każdego i też nie stara się taką być, podobnie jak Gothiki. Nie pieści się z graczem tylko już na samym początku spuszcza solidny łomot. Jeśli ktoś się podniesie i ruszy przed siebie otrzyma kawał solidnej gry. Już się nie mogę doczekać, aż powrócę na Magalan.
    Mam znajomego, który lubi gry RPG, ale Gothici jakoś go nigdy nie wciągnęły, a Risenów nie mógł przełknąć. Elex go zachwycił, a przecież ta korzysta bardzo mocno z dorobku PB.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Można stwierdzić: "ok, ale przecież ELEX jest kilkukrotnie większą i dłuższą grą, więc czas dojścia do poziomu w którym będziemy mogli bezstresowo pokonać większość potworów, przy zachowaniu tych samych proporcji, się zwiększa". To prawda, ale i tak moim zdaniem przynajmniej w obrębie zadań które konieczne są by dołączyć do frakcji powinno to wszystko być lepiej zbalansowane.

    Szczerze? Wiem, że bardzo ciężko o rozwinięcie postaci, ale moim zdaniem to dobrze. Serio, gra jest wielokrotnie dłuższa od G2 z dodatkiem (który dostarcza zabawy na max 50 godzin przy jednym przejściu), stąd i musimy wielokrotnie dłużej czekać, aż zrobimy sensowny postęp. Mam te 17h na liczniku i mam sporo lepszą broń i przyzwoity pancerz, a nie dołączyłem jeszcze do żadnej gildii I niczego nie kupowałem, wszystko znajdowałem. I walka jest ostatnią rzeczą w którą inwestuję.

    Gra oferuje masę rzeczy do roboty, moim zdaniem G1 i G2NK dużo zyskiwały na tym, że były momenty gdy trzeba było kombinować co da się w danym momencie wykonać. Frustracji w Elexie nie odczuwam, odczuwałem ją za to w W3, gdy po kolejnych 20 godzinach gry nadal nie mogłem pokonać jakiegoś przeciwnika bo miał on level o 6 wyższy ode mnie, więc on mnie zabijał jednym ciosem, a ja go stoma.

    Kolejna ogromna zaleta Elexa: dany rodzaj przeciwnika zawsze jest tak samo silny. Oczywiście występują potwory w różnych wariantach (coś jak zwykły wilk i biały wilk, tylko bardziej rozwinięte), ale w grze można spotkać naprawdę przerażające potwory, od których bije potęga tak wielka, że pewnie nie ruszę ich przez najbliższe 100 godzin I nie są to po prostu wysokopoziomowe stwory, które mogę spotkać w pierwszych 5 minutach gry.

    Rada ode mnie: olej zadania i zacznij zwiedzać. Sprawdź gdzie możesz wejść, gdzie nie, postaraj się przemknąć koło przeciwników zbyt silnych dla Ciebie. Zdobądź jakikolwiek pancerz, o ile jeszcze takowego nie posiadasz, on naprawdę dużo zmienia. Bierz ze sobą towarzysza broni, nawet jak nie jest zbyt silny (taki Duras) to zawsze łatwiej jest walczyć we dwójkę przeciwko grupie przeciwników. I staraj się wykonywać zadania, które są w znajomej dla Ciebie okolicy, masz wtedy bardzo małą szansę że wyskoczą na Ciebie zbyt silne stwory.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Irytuje też to, jak po dialogu rozpoczyna się walka przeciwnik wyciąga broń i zdąży nas zalać serią nim my dopiero wyciągniemy oręż.
    Po W2 coś takiego w Elexie mnie nawet nie uraziło, aż tak źle nie jest. Zawsze możesz kliknąć dwa razy w tył, wtedy nasza postać robi lekki odskok do tyłu w stylu R1, który w większości przypadków wystarczy by uniknąć pierwszych obrażeń.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Dziwne jest też to, że gdy już pokonam jakiegoś przeciwnika, łupieżcę albo enpeca na przykład, to jego broń znika! Tak jakby twórcy celowo utrudniali graczowi zdobycie lepszego oręża, skoro nawet nie można przywłaszczyć sobie broni pokonanego przeciwnika...
    Cóż mogę powiedzieć, nie jest to mój ulubiony system, ale go w pełni rozumiem. Dzięki temu połowa Magalanu nie lata z lagami, które nic nie zadają i nie są nic warte, tylko dlatego żeby potem bohater nie dostał dobrych broni zbyt wcześnie. Gdyby to co mają przeciwnicy wpadło w ręce Jaxa, po pierwszych 20 godzinach gry miałbyś zapas różnych broni który starczyłby Ci do końca gry. Po co więc wtedy ulepszanie broni, kupowanie broni czy zdobywanie broni podczas eksploracji świata?

    PS. Mam wrażenie, że drugą część pisałeś będąc wnerwiony grą.

  3. #3
    Registered User sebogothic's Avatar
    Join Date
    Jul 2015
    Posts
    65
    Quote Originally Posted by xenonisbad View Post
    Cóż, to ja zabawię się w heretyka: obecnie Elex w moich oczach jest lepszy od wszystkich gier Piranii oprócz G1... a jeszcze ma sporą szansę zawalczyć o pierwsze miejsce, bo mam dopiero 17hna liczniku. a jeszcze tyle rzeczy chciałbym zrobić, zwiedzić, poznać, pokonać i do siebie przekonać. Dla porównania G1 zajął mi w całości 31h godzin, a w Elexie wciąż jestem na początku, nawet jeszcze do żadnej gildii nie dołączyłem
    Na pewno jest lepszy pod względem liczby sposobów wykonania danego zadania, narracji poprzez otoczenie (całkiem spora ilość zapisków, nagrań i scenek rodzajowych przy użyciu szkieletów, że tak powiem ), częściowo także bardziej złożony rozwój postaci (chociaż w drzewku postać, które powinno nazywać się charyzma zauważyłem dziwnie pustą umiejętność. Nauczenie się jej zwiększa charyzmę co robi to także każda umiejętność w tym drzewku...) oraz system walki. Do tego to co w grach Piranha Bytes zawsze stało na wysokim poziomie: projekt świata i eksploracja, pomimo ogromnego świata nie traci na jakości. A co do G1 to mi jego przejście zawsze zajmuje ok. 25 godzin, chyba z wykonaniem większości, jeśli nie wszystkich zadań. Teraz na liczniku Steam mam bodajże 27 godzin w ELEX, a nadal nie przyłączyłem się do gildii, ba, nawet u kleryków jeszcze nie byłem.

    Ludzie często narzekają, że gra karze za głupio rozwiniętą postać i źle poprowadzone dialogi. Moim zdaniem to ogromna zaleta, trudność gry RPG nie powinna polegać tylko na samej walce, ale i na zaplanowaniu rozwoju postaci i dokonywaniu odpowiednich wyborów. Szkoda, że wiele osób tego nie rozumie.
    To mi się właśnie podoba. Trzeba myśleć jaka umiejętność na danym etapie najbardziej nam się przyda. A punktów od początku nie ma dużo, podobnie jak G2:NK trzeba orientować się już od początku w jakim kierunku chcemy rozwinąć postać.

    A tutaj się z Tobą nie zgodzę, bo... uważam, że polskie dialogi są koszmarne.
    No, im dłużej się gra tym coraz więcej takich koszmarków. Jak dla mnie CDP.pl powinna od nowa przepisać i nagrać całą polską wersję, chociaż nie jest to raczej możliwe...

    Przyznam szczerze, że nie wiedziałem jak bardzo mi tego brakowało dopóki nie siadłem do Elexa. Tak powinno być w grach RPG, bo wymusza to na nas planowanie jak rozwinąć postać by używać jak najlepszego ekwipunku. System uzależniony od poziomu jest po prostu beznadziejny, bo i tak prędzej czy później możemy ze wszystkiego skorzystać, i nie mamy wpływu na to kiedy to się stanie.
    Dokładnie, to samo miałem do zarzucenia Wiedźminowi 3, który od poziomu postaci uzależniał dosłownie wszystko.

    Sam nie miałem wątpliwości, PB od początku mówili że chcą wprowadzić małą rewolucję w eksploracji świata. I muszę przyznać, że im się udało, jeszcze nigdy w żadnej grze tak bardzo nie wciągnęła mnie eksploracja, a są w gry w których spędziłem sporo po prostu chodząc po mapie i patrząc co twórcy przygotowali dla graczy. Mapa jest genialna, kontent występuje bardzo gęsto i jest potwornie różnorodny (zasługa pomieszania gatunków?), a eksploracja w 3D sprawiła, że po raz pierwszy od wielu lat oderwałem oczy od ziemi i naprawdę zacząłem się rozglądać. Doświadczony gracz potrzebuje w 99% przypadków niecałą sekundę, by określić co ciekawego jest w okolicy, w przypadku Elexa nic nie jest oczywiste. No i jetpack daje coś, co kocham: jak już wejdę na górę, to schodzenie na dół nie jest potwornie nudne, czasochłonne i mało przyjemne. Niee jest to pierwsza gra z jetpackiem, ale jest to pierwsza gra w której jego potencjał jest wykorzystany.
    Dotychczas gracze zawsze znaleźli sposób by wdrapać się jakoś w niedostępne miejsce, tak samo jeśli chodziło o szybkie schodzenie w Gothicach był bug, który można było wykorzystać zeskakując z wysoka i klikając klawisze odpowiedzialne za obieganie przeciwnika by nie zginąć. Teraz jet-pack zapewnia to wszystko, więc przyjemność z eksplorowania świata jest jeszcze większa.

    Mam znajomego, który lubi gry RPG, ale Gothici jakoś go nigdy nie wciągnęły, a Risenów nie mógł przełknąć. Elex go zachwycił, a przecież ta korzysta bardzo mocno z dorobku PB.
    Może PB udało się stworzyć mieszankę, która akurat jemu podpasowała?

    Gra oferuje masę rzeczy do roboty, moim zdaniem G1 i G2NK dużo zyskiwały na tym, że były momenty gdy trzeba było kombinować co da się w danym momencie wykonać. Frustracji w Elexie nie odczuwam, odczuwałem ją za to w W3, gdy po kolejnych 20 godzinach gry nadal nie mogłem pokonać jakiegoś przeciwnika bo miał on level o 6 wyższy ode mnie, więc on mnie zabijał jednym ciosem, a ja go stoma
    Powiem nawet, że w Gothicach to latanie między obozami i kombinowanie, które zadanie można już wykonać było najlepsze. Jednak zapewne spora część graczy się odbije nie widząc większego postępu nawet po 20 godzinach, w którym to czasie przechodzi się większość współczesnych gier. :P

    Rada ode mnie: olej zadania i zacznij zwiedzać. Sprawdź gdzie możesz wejść, gdzie nie, postaraj się przemknąć koło przeciwników zbyt silnych dla Ciebie. Zdobądź jakikolwiek pancerz, o ile jeszcze takowego nie posiadasz, on naprawdę dużo zmienia. Bierz ze sobą towarzysza broni, nawet jak nie jest zbyt silny (taki Duras) to zawsze łatwiej jest walczyć we dwójkę przeciwko grupie przeciwników. I staraj się wykonywać zadania, które są w znajomej dla Ciebie okolicy, masz wtedy bardzo małą szansę że wyskoczą na Ciebie zbyt silne stwory
    Już na początku kupiłem sobie u Berserków pancerz myśliwego, tarczę, a ostatnio u banitów miecz łańcuchowy. Sporo staram się zwiedzać, ale jakąś fajną bronią nie zostałem nagrodzony. Co prawda znalazłem Ignis Artifex, czy jakoś tak, i jakąś broń ciężką, ale jeszcze trochę czasu minie nim będę mógł się nimi posługiwać. A towarzyszy już mam chyba z 5. Ostatnio kilka zadanek u banitów wykonałem. Teraz skupiam się na zadaniach od których to zależy czy będę mógł przyłączyć się do danej gildii czy też nie. Staram się tak wykonywać zadania by mieć otwartą drogę do każdej frakcji. A jak już wspomniałem nawet w Horcie nie byłem a tam też kilka zdanek czeka.

    Po W2 coś takiego w Elexie mnie nawet nie uraziło, aż tak źle nie jest. Zawsze możesz kliknąć dwa razy w tył, wtedy nasza postać robi lekki odskok do tyłu w stylu R1, który w większości przypadków wystarczy by uniknąć pierwszych obrażeń.
    Jeśli się spodziewamy ataku to da się go unikać, ale nie zawsze jest to oczywiste. Swoją drogą to za uniki można sobie w opcjach ustawić osobny klawisz, tak by nie klikać dwukrotnie klawiszy kierunkowych.

    Cóż mogę powiedzieć, nie jest to mój ulubiony system, ale go w pełni rozumiem. Dzięki temu połowa Magalanu nie lata z lagami, które nic nie zadają i nie są nic warte, tylko dlatego żeby potem bohater nie dostał dobrych broni zbyt wcześnie. Gdyby to co mają przeciwnicy wpadło w ręce Jaxa, po pierwszych 20 godzinach gry miałbyś zapas różnych broni który starczyłby Ci do końca gry. Po co więc wtedy ulepszanie broni, kupowanie broni czy zdobywanie broni podczas eksploracji świata?
    Z drugiej strony dobrą broń można znaleźć eksplorując świat, a i tak jej nie założymy póki nie będziemy mieli atrybutów na określonym poziomie. Broń zdobyta na przeciwniku to najlepsza nagroda za jego pokonanie, tym bardziej, jeśli jest to postać wobec, której nie jesteśmy obojętni. Tak jak wtedy gdy mogliśmy obić Bullita w G1 i przywłaszczyć sobie jego świetny miecz.

    PS. Mam wrażenie, że drugą część pisałeś będąc wnerwiony grą.
    Nie tyle wkurzony co lekko poirytowany. Czasami są momenty, że dostajemy łomot niezależnie od tego gdzie pójdziemy co czasami wybija z rytmu i zmusza do miotania się po świecie za pomocą teleportów albo panicznego uciekania przed niemal każdym przeciwnikiem.

  4. #4
    Registered User xenonisbad's Avatar
    Join Date
    Jul 2015
    Posts
    239
    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    No, im dłużej się gra tym coraz więcej takich koszmarków. Jak dla mnie CDP.pl powinna od nowa przepisać i nagrać całą polską wersję, chociaż nie jest to raczej możliwe...
    Niestety wątpię, aby w budżecie był ona to miejsce. Elex też nie sprzedaje sie jakoś powalająco dobrze, żeby nagły przypływ gotówki pozwolił na coś takiego. A szkoda, bo gra została nawet doceniona, na gogu osiągnęła poziom 4 i pół gwiazdki na pięć, widać użytkownicy GOGa wymagają od gry innych rzeczy niż użytkownicy steam

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Może PB udało się stworzyć mieszankę, która akurat jemu podpasowała?
    Po prostu wyszła im świetny RPG, a on to docenił.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Z drugiej strony dobrą broń można znaleźć eksplorując świat, a i tak jej nie założymy póki nie będziemy mieli atrybutów na określonym poziomie. Broń zdobyta na przeciwniku to najlepsza nagroda za jego pokonanie, tym bardziej, jeśli jest to postać wobec, której nie jesteśmy obojętni. Tak jak wtedy gdy mogliśmy obić Bullita w G1 i przywłaszczyć sobie jego świetny miecz.
    Z trzeciej strony gdy wie kogo pokonać w G1, to szybko i łatwo można zdobywać potężne bronie, dzięki którym jest się silnym niż twórcy by chcieli. Sam latając z mieczem jednoręcznym wybiłem wszystko co wrogie jeszcze w pierwszym rozdziale, łącznie z miastem orków, bo pokonując jednego NPC zyskałem dostęp do broni do której normalnie nie powinienem mieć dostępu przez najbliższe kilka rozdziałów. Było fajnie, ale PB robi co może by uniknąć takich sytuacji.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Nie tyle wkurzony co lekko poirytowany. Czasami są momenty, że dostajemy łomot niezależnie od tego gdzie pójdziemy co czasami wybija z rytmu i zmusza do miotania się po świecie za pomocą teleportów albo panicznego uciekania przed niemal każdym przeciwnikiem.
    Cóż, to jest powód dla którego odpuściłem sobie grę na najwyższym poziomie trudności i gram tylko na normalnym. Przy pierwszym przejściu, nie znając dobrze gry, nie ma co się porywać na wyższe poziomy trudności bo nie wie gdzie powinno się iść i z kim można w danej chwili podjąć walkę. Aż dziwne uczucie, bo w dzisiejszych grach zawsze biorę najwyższy dostępny poziom trudności na początek i potem narzekam, że gra jest za łatwa.

    A paniczne uciekanie mi się podoba, bo wywołuje jednak jakieś emocje. Przykładowo, raz w pewnych ruinach znalazłem miecz wbity w skałę, na którą padały promienie słońca. Zadowolony ze swojego znaleziska wyszedłem z ruin głównym wyjściem, tylko po to by natrafić na coś, co mogłoby się demonowi z Gothy śnić w koszmarach. Już po samym wyglądzie wiedziałem, że to jest coś przed czym mogę tylko próbować uciec w panice razem z mieczem który zdobyłem. Myślałem, że trolle wyglądały imponująco, ale to coś wyglądało jakby zjadało trolle na śniadanie. Zresztą, same omijanie trolli będąc przytulonym do ściany też jest czymś co sprawia dziwną satysfakcję. Czuję niepokój, a więc gra nie jest mi obojętna, a więc pieniądze były dobrze wydane.

    Podczas gdy silni przeciwnicy w W3 są wszystko, ale nie imponujący. Są przyczepieni do swojego miejsca spawnu, bardzo łatwo przed nimi uciec, a do tego zawsze są czymś co już kiedyś pokonaliśmy, gdy miało niższy poziom. Do tego w zanadrzu ma się zawsze tarczę mogącą zablokować 100% obrażeń dowolnego ataku oraz umiejętność, która wskrzesza bohatera gry ten straci wszystkie punkty życia... w takiej sytuacji naprawdę ciężko przejąć się walką.

  5. #5
    Registered User Zdzichsiu's Avatar
    Join Date
    Aug 2015
    Location
    Poland
    Posts
    15
    Nie chce mi się wszystkiego wypisywać, więc po prostu wkleję linka do mojej recki:
    https://gamerweb.pl/all-review-list/elex-recenzja/

    Ogólnie nie rozumiem sporej części narzekań. Mam takie wrażenie, że niektórzy gracze chcieliby w ELEX-ie widzieć takiego wiedźmina, który ładuje się w kupę potworów, robi młynek i wszystko leży. A tutaj nie, bo przez pierwsze ileś godzin trzeba walczyć o przeżycie i uciekać przed wszystkim, co jest większe od Kolcogara, a i z tym można mieć sporo problemu. Tacy ludzie chyba nie dowiadują się przez zagraniem nic o tytule, który ich interesuje. Patrzą "o, jakiś wysoko oceniany RPG", odpalają i bum, konfrontują się z zupełnie innym podejściem do rozgrywki od tego, który prezentowany jest w większości dzisiejszych gier z otwartym światem.

  6. #6
    Registered User Laurealdin's Avatar
    Join Date
    Jul 2015
    Location
    Poland
    Posts
    117
    Pozostaje mi się tylko z Wami zgodzić. ELEXEM jestem zachwycony, w pełni spełnił moje oczekiwania. To nie tylko powrót do korzeni PB, ale powrót do korzeni gatunku RPG, który w ostatnich latach został znacznie skomercjalizowny i spłycony.

    Aktualnie mam przegrane 60h (gram na zwykłym poziomie trudności), i jeszcze nie dołączyłem do żadnej frakcji. Chcę odwiedzić każdą z nich i zrobić jak najwięcej zadań zanim do którejś się przyłączę.

    Ciągle pozytywnie zaskakują mnie zadania. Są naprawdę świetnie przygotowane. Np. będąc w Horcie, możemy jedną misję wykonać na aż trzy różne ciekawe sposoby, zależnie, od tego, jak rozwinęliśmy postać. Do tego wszędzie pojawiające się konsekwencje naszych wyborów, również, jeżeli np. zwlekamy z wykonaniem jakiegoś zadania. Grając w ELEXA mam ciągle syndrom "jeszcze jednego questa". Podobnie zwiedzając Magalan - jeszcze pójdę za ten pagórek, wlecę na ten budynek, a potem jeszcze zwiedzę tę opuszczoną stację paliw... I tak mijają kolejne godziny 😉

    Rzeczywiście tłumaczenie potrafi być mylące i czasem irytujące, zwłaszcza z tą charyzmą. Pojawił się również u mnie mały błąd w zadaniu dla Reinholda w Ignadonie. Po przyjęciu zadania, pojawiła mi się opcja dialogowa, dzięki której mogłem oddać questa zanim zacząłem go wykonywać, a w dzienniku zadań wszystkie informacje dotyczące tej misji były pomieszane.
    Mam tez buga, który polega na tym, że w pewnych miejscach na Magalanie słyszę przelatujace oblatywacze Albów, ale ich nie widzę. Też tak macie?

    Świat jest przepięknie zaprojektowany, każda kraina stworzona jest z taka samą dbałością o szczegóły. (Chociaż po 60h nie odwiedziłem jeszcze Tavaru!).

    Piranha Bytes naprawdę postarała się z ELEXEM, tak, jak zresztą obiecywali. Należy tez pamiętać, że tworząc ten tytuł dużo czasu i mocy przerobowej musieli poświęcić na przejście na DX11, dlatego też kolejna część (trzymam kciuki, żeby sprzedaż tej pozwoliła na stworzenie kontynuacji), powinna poprawiać pewne mankamenty i niedoróbki. Choć jest ich wg mnie i tak naprawdę niewiele.

    Dobra, idę grać dalej 😊

  7. #7
    Registered User xenonisbad's Avatar
    Join Date
    Jul 2015
    Posts
    239
    Mnie tam grafika mało obchodzi. Magalan i tak potrafi być piękny i zachwycający, bo jest potwornie różnorodny. Widoki zachwycają nie dlatego, że grafika jest powalająca, ale dlatego, że całość... tworzy jakąś taką kompozycję. Aż nachodzi mnie ochota by kupić kartę graficzną droższą niż cały mój komputer tylko po to, by w plikach konfiguracyjnych odpalić chory zasięg renderowania i zachwycać się jeszcze bardziej gdy wejdę gdzieś wysoko...

    Co do zadań, są one dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Nie sądziłem, że PB będzie w ogóle celować w taki poziom (nawet W3 w to nie celował, a mieli ambicje ogromne), a tutaj się okazuje że im się to jeszcze udało osiągnąć. Oczekiwałem, że eksploracja świata będzie świetna, ale oczekiwałem też że zadania będą takie jak w ich poprzednich grach, czyli mało kreatywne, z jedynym słusznym sposobem ich przejścia (i kilkoma których nikt nie robi bo są wyraźnie złe), z małymi konsekwencjami i dużą liczbą zbieractwa i zabójstw potworów na zlecenie. To co spotykamy w Elexie to praktycznie przeciwieństwo obrazu, który kreśli mi się w głowie gdy ktoś mówi "Piranha Bytes". Oczywiście mają oni sporo świetnych questów na swoim koncie, ale w życiu bym się nie spodziewał że będą celować by każde zadanie reprezentowało najwyższy poziom.

    Swoją drogą, przyznać się, kto odkrył tajną gildię? Obecnie jest to jedyna gildia do której dołączyłem, a gram już 30 godzin, i zanosi się na to że długo minie zanim do jakiejś innej gildii dołączę. Sam też nie opuściłem jeszcze terenów zielonych, tj. Abessy i Edanu. I mam dopiero 10 poziom, bo wykonuję mniej zadań niż eksploruję. Zbieractwo za to uczyniło mnie bogatym, mam ponad 10 tysięcy elexitu, pełno świetnej broni której nie mogę wykorzystać i biżuterię na każdą okazję.

    Swoją drogą, ostatnio wykonywałem jakąś misję w Dolinie Potępionych i po jakiejś godzinie usłyszałem coś jakby śpiew małej dziewczynki, ale bardzo zniekształcony. Za pierwszym razem sądziłem, że to pewnie tylko skrzypienie metalowych klatek, w końcu PB jak zawsze zadbało by otoczenie wydawało dźwięki, ale potem słyszałem to kilka razy, często znacznie wyraźniej... Nie potrafię określić tego inaczej niż "creepy af", miałem ochotę zwiewać w podskokach, chociaż przed chwilą dzielnie walczyłem z patronem (nie znam polskich nazw).

    Swoją drogą, jaki był najsilniejszy potwór, jakiego spotkaliście albo pokonaliście? Najwięcej doświadczenia dostałem za slugbeast, który jest chyba drugim jaki spotykam, tylko że poprzedni nie miał skrzydeł. Dostałem za niego 275 punktów doświadczenia, ale mam wrażenie że silniejszy był wcześniej wspomniany Patron, który był warty "tylko" 250 punktów doświadczenia, ale za to zabijał moją towarzyszkę jednym ciosem slugbeast potrzebował aż 3.

  8. #8
    Registered User sebogothic's Avatar
    Join Date
    Jul 2015
    Posts
    65
    Zauważyłem, że za zadania główne dostajemy znacznie więcej doświadczenia, niż za poboczne. A przepaść jest dość spora. Nawet za potworki, które w ramach zadania się pokonuje jest więcej doświadczenia. W tym konwerterze w Edanie w środku budynku jest bodajże jakaś odmiana szakali albo czegoś podobnego. Dostajemy za nie jakieś 125 PD podczas gdy za "zwykłe" potworki, o wiele silniejsze doświadczenia jest np. 25 pkt.

    Jeśli chodzi o jakieś drobnostki do których miałbym się przyczepić to byłaby to interakcja z otoczeniem. Szkoda, że nie ma większej ilości obiektów z którymi można wejść w interakcję. A gdy już wchodzimy to bohater wyciąga adjutor, który wyświetla się na cały ekran. Tak jak np. zaglądając do jakiejś skrzyni czy kucając przy ognisku. O wiele lepsze byłoby rozwiązanie z takiego Gothica 3 czy pierwszego Risena, gdzie wyświetla się jedynie małe okienko gdzieś z boku, a my widzimy bohatera smażącego mięso. Szkoda, że nie możemy zapalić papierosa, tak jak robiliśmy to z bagiennym zielem w Gothicu. Ot, takie drobne smaczki, które mogłyby się pojawić. Ogólnie interfejs mógł zostać przemyślany lepiej, poza tym brakuje jakiejś zakładki z dokładnymi statystykami postaci. Mógłby się też pojawić zegarek w adjutorze by wiadomo było, która mniej więcej godzina i czy opłaca się spać do wieczora czy może lepiej już do rana.

    Obecnie mam na liczniku jakieś 30 godzin, a dopiero co odwiedziłem Kleryków, więc jakieś 10 zadanek wpadło. Troszkę skiepściłem sprawę w Abessie, bo zadania wykonywałem głównie na korzyść Banitów, a niedawno postanowiłem przyłączyć się do Kleryków. Może teraz wybiorę Berserków albo Banitów, a przy następnym podejściu w Abessie stanę po stronie Kleryków. A tak w ogóle to od czego zależy to rozstrzygnięcie w Abessie? Na jakieś konsekwencje liczyłem w II rozdziale. Bo u mnie się to chyba pojawiło po wykonaniu jakiegoś zadanka pobocznego dla Berserków niezwiązanego z Abessą.

    A sama gra wciąga niesamowicie, nawet porażki bardziej motywują. Już teraz zauważyłem wzrost mocy, kiedy wykonałem troszkę zadań z wątku głównego i kilka poziomów wskoczyło. Bez problemu pokonuję postacie poboczne, zostałem mistrzem na arenie u Banitów. A tak w ogóle to dość ciężko dołączyć do frakcji. Wykonałem już sporo zadań dla Banitów i Berserków, ale nadal nie mogę do nich dołączyć. Może bym mógł gdybym od początku zdecydował się na jaką frakcję postawić, a tak zadania wykonywałem z korzyścią dla różnych frakcji. W sumie nadal mam tą broń Kleryków, którą mogę dać berserkom. Pod względem struktury fabularnej gra jest podobna do trzeciego Risena. Tam też dostawaliśmy dostęp do całego świata i kilka celów nadrzędnych w wątku głównym. Początek przypominał więc sandbox, gdzie zwiedzało się cały dostępny świat i wykonywało wszystkie zadania poboczne. Już w R3 dołączenie do frakcji zajęło mi 30 godzin, a tak od 10 godziny przełączyłem się na poziom trudności ultra, a i tak było łatwiej niż w ELEX na normalu. :P

    Świat jest naprawdę spory i jeszcze masa czasu upłynie gdy zwiedzę go dość dokładnie. Zwłaszcza gdy jakieś zadanie przeniesie nas w jakiś nieodwiedzony wcześniej zakątek, tak jak to zadanie dla Raya, które przenosi nas na wschód od Abessy, praktycznie na skraj Edanu Wtedy uświadomiłem sobie jak wielu miejsc jeszcze nie widziałem. A przez większość czasu to uśmiech nie znika mi z twarzy. Frajdę sprawia chociażby wspięcie się na jakiś wysoki budynek i zeskoczenie na sam dół przy pomocy jet-packa. Tak jak wejście na sam szczyt tego konwertera gdzie siedzi Falk. Nie mogłem znaleźć do niego drogi od wewnątrz, bo drzwi się nie otwierały, więc jakoś wleciałem wspinając się po tym konwerterze od zewnątrz, chociaż łatwe to nie było. Świetne jest też to jak przeplatają się między sobą te settingi i Piranie nie poszły jakimiś półśrodkami tutaj. U Banitów w Tarvarze rzeczywiście czuć klimat post-apo rodem z Fallouta i Mad Maxa, a u Kleryków czułem się trochę jak na jakiejś stacji kosmicznej w Mass Effect. Mimo tej całej różnorodności uniwersum Elex wydaje mi się bardziej spójne, wiarygodne i żywe od tego co taka Bethesda jest w stanie wysmażyć w TESach czy Falloutach.

    Po tym co Piranie zaprezentowały w ELEX nie wiem czy będzie mi się chciało wrócić do dwóch ostatnich Risenów. Nie przypominam sobie tam takich zadań, które można by wykonać na różne sposoby. Może były jakieś uzależnione od umiejętności złotousty i zastraszanie. W pierwszym Risenie było lepiej, bo w mieście mogliśmy wykonywać questy albo na korzyść bandytów, albo na korzyść Inkwizycji. Ten motyw przypomniały mi trochę zadania w Abessie. W Risen 2 też na początku mogliśmy kilka zadanek wykonać albo na korzyść Tubylców albo Inkwizycji.

    Troszkę szkoda, że zabrakło jakiegoś neutralnego miasta i ogólnie ludzi nienależących do żadnej frakcji. Przydałyby się jakieś domki, farmy z cywilami, którzy nie chcą mieszać się w tą wojnę frakcji.

    Quote Originally Posted by xenonisbad View Post
    Co do zadań, są one dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Nie sądziłem, że PB będzie w ogóle celować w taki poziom (nawet W3 w to nie celował, a mieli ambicje ogromne), a tutaj się okazuje że im się to jeszcze udało osiągnąć. Oczekiwałem, że eksploracja świata będzie świetna, ale oczekiwałem też że zadania będą takie jak w ich poprzednich grach, czyli mało kreatywne, z jedynym słusznym sposobem ich przejścia (i kilkoma których nikt nie robi bo są wyraźnie złe), z małymi konsekwencjami i dużą liczbą zbieractwa i zabójstw potworów na zlecenie. To co spotykamy w Elexie to praktycznie przeciwieństwo obrazu, który kreśli mi się w głowie gdy ktoś mówi "Piranha Bytes". Oczywiście mają oni sporo świetnych questów na swoim koncie, ale w życiu bym się nie spodziewał że będą celować by każde zadanie reprezentowało najwyższy poziom.
    Też pod tym względem jestem pozytywnie zaskoczony i dziwię się, że Piranie jakoś tego nie podkreślały. Na pokazach widzieliśmy głównie walkę i eksplorację. Pod względem zadań pobocznych jest to najlepsza gra Piranii i basta!

    Aż dziw, że 30 osób zdołało stworzyć tak ogromną i złożoną grę, która Inkwizycję i Adromedę razem wzięte miażdży z dziecinną łatwością. A tymi hejtami bym się nie przejmował, gdyż są głoszone przez dzieci, które naoglądały się streamów u Wonzia albo czują ze strony ELEXa dla świętego Wiedźmina 3, którego nic nie może ruszyć.
    Last edited by sebogothic; 02-11-2017 at 07:32.

  9. #9
    Registered User xenonisbad's Avatar
    Join Date
    Jul 2015
    Posts
    239
    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Zauważyłem, że za zadania główne dostajemy znacznie więcej doświadczenia, niż za poboczne. A przepaść jest dość spora. Nawet za potworki, które w ramach zadania się pokonuje jest więcej doświadczenia. W tym konwerterze w Edanie w środku budynku jest bodajże jakaś odmiana szakali albo czegoś podobnego. Dostajemy za nie jakieś 125 PD podczas gdy za "zwykłe" potworki, o wiele silniejsze doświadczenia jest np. 25 pkt.
    To jest bardzo popularne w grach z otwartym światem, PB stosuje to praktycznie zawsze. Chodzi o to, żeby osoby które robią mniej zadań pobocznych wciąż były wystarczająco silne by kontynuować rozgrywkę, a osoby robiące wszystkie aktywności poboczne nie były zbyt mocne gdy powrócą do robienia zadań głównych. W G1 był taki moment, że wykonanie jednego prostego zadania głównego dawało ogromnego buffa postaci, nagle potwory będące sporo za naszym zasięgiem stawały się wcale nie takim trudnym przeciwnikiem.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    brakuje jakiejś zakładki z dokładnymi statystykami postaci. Mógłby się też pojawić zegarek w adjutorze by wiadomo było, która mniej więcej godzina i czy opłaca się spać do wieczora czy może lepiej już do rana.
    O to to to. W grze są ukryte statystyki, jak na przykład siła, ale skoro mogę ją zwiększać biżuterią, to przydałoby się o nich wiedzieć wszystko, by móc podjąć decyzję czy warto w nie inwestować. Oprócz wyświetlania godziny przydałoby się jeszcze wyświetlać ile ma się punktów zdrowia i ile ma się ich maksymalnie, podobnie z maną, punktami doświadczenia itd. Chętnie zobaczyłbym też opcję spania do tej samej godziny następnego dnia, żeby móc odnowić sobie życie bez zmieniania pory dnia.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    A tak w ogóle to dość ciężko dołączyć do frakcji. Wykonałem już sporo zadań dla Banitów i Berserków, ale nadal nie mogę do nich dołączyć. Może bym mógł gdybym od początku zdecydował się na jaką frakcję postawić, a tak zadania wykonywałem z korzyścią dla różnych frakcji.
    Z tego co widzę, to by dołączyć do berserków musisz wykonać dla nich większość zadań w Edanie (możesz nie wykonywać wszystko dokładnie z ich życzeniem, ale przez to musisz chyba wykonać więcej zadań), a potem przynieść raport z innych miast Magalanu. Z tego co widziałem jak coś się zawali to gra ma zadania dające "drugą szansę", więc pewnie nawet gdy zawali się zbyt dużą ilość zadań dla danej frakcji, to dadzą nam oni jakąś szansę na rehabilitację. Tak jest na przykład z zadaniem-podpuchą gdy wódz jednego z klanów Berserków kazał mi zrobić coś, czego mi nie wolno było zrobić bo jest niezgodne z ich prawem.

    Moim zdaniem trudność dołączenia do frakcji i wymóg by poznać inne frakcje przed dołączeniem do jednej jest jak najbardziej na plus. Nie cierpiałem skyrimowego schematu: zrób pierwsze zadanie by dołączyć, zrób drugie by dowiedzieć się że przywódca umarł, zrób trzecie by zostać nowym przywódcą gildii.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Troszkę szkoda, że zabrakło jakiegoś neutralnego miasta i ogólnie ludzi nienależących do żadnej frakcji. Przydałyby się jakieś domki, farmy z cywilami, którzy nie chcą mieszać się w tą wojnę frakcji.
    Dommed city? Te okrągłe pod kopułą? Teoretycznie sprawują tam władzę Klerycy, ale przecież miasto jest jak najbardziej neutralne. Mieszkają tam ludzie którzy podpadli przywódcy banitów, albowie i wygnani berserkowie. Samo miasto bez wsparcia jakiejkolwiek frakcji zwyczajnie by nie przetrwało, co chwilę przecież spotyka się ciała martwych ludzi.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Też pod tym względem jestem pozytywnie zaskoczony i dziwię się, że Piranie jakoś tego nie podkreślały. Na pokazach widzieliśmy głównie walkę i eksplorację. Pod względem zadań pobocznych jest to najlepsza gra Piranii i basta!
    Oni coś tam zawsze mówili o zadaniach, ale chyba wszyscy to olewali. Bo tę samą gadkę słyszy się od lat od różnych twórców: że wybory mają znaczenie, że można zadania wykonywać na różne sposoby, że zadania są ciekawe i kreatywne. Tylko, że to zawsze była gadka szmatka, przynajmniej w porównaniu do Elexa.

  10. #10
    Registered User Laurealdin's Avatar
    Join Date
    Jul 2015
    Location
    Poland
    Posts
    117
    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    poza tym brakuje jakiejś zakładki z dokładnymi statystykami postaci. Mógłby się też pojawić zegarek w adjutorze by wiadomo było, która mniej więcej godzina i czy opłaca się spać do wieczora czy może lepiej już do rana.
    Też mi tego brakuje. Pisałem o tym już wcześniej w wątku "najnowsze wieści". W patchu raczej już tego nie dodadzą (chociaż kto wie), ale fajnie by było, gdyby dodali takie statystyki w kolejnej części.


    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Troszkę szkoda, że zabrakło jakiegoś neutralnego miasta i ogólnie ludzi nienależących do żadnej frakcji. Przydałyby się jakieś domki, farmy z cywilami, którzy nie chcą mieszać się w tą wojnę frakcji.
    Poniekąd miasto pod kopułą w Abessie pełni taką rolę, ale najbardziej neutralną osadą jest "Matecznik" - siła środka. Nawet przywódca tej osady podkreśla, że dom znajdą tam wszyscy Ci, którzy nie chcą przyłączać się do żadnej frakcji, gdyż tak naprawdę każda z nich nakłada na członków pewną formą zniewolenia. Na południe od miasta pod kopułą jest też mała farma, gdzie można spotkać jednego berserka, ale sami rolnicy są bezfrakcyjni. Z kolei jeszcze większa farma, która jest całkowicie neutralna znajduje się przy dużym jeziorze na granicy Abessy z Ignadonem. Spotkasz tam ciekawe postaci i zadania.

  11. #11
    Registered User sebogothic's Avatar
    Join Date
    Jul 2015
    Posts
    65
    Quote Originally Posted by xenonisbad View Post
    To jest bardzo popularne w grach z otwartym światem, PB stosuje to praktycznie zawsze. Chodzi o to, żeby osoby które robią mniej zadań pobocznych wciąż były wystarczająco silne by kontynuować rozgrywkę, a osoby robiące wszystkie aktywności poboczne nie były zbyt mocne gdy powrócą do robienia zadań głównych. W G1 był taki moment, że wykonanie jednego prostego zadania głównego dawało ogromnego buffa postaci, nagle potwory będące sporo za naszym zasięgiem stawały się wcale nie takim trudnym przeciwnikiem.
    No w sumie faktycznie, w końcu ci którzy idą tylko za wątkiem głównym i wykonują jedynie niezbędne zadania poboczne też muszą mieć szansę na pokonanie późniejszych przeciwników, tym bardziej, że nie skalują się oni do naszej postaci.

    Tak jest na przykład z zadaniem-podpuchą gdy wódz jednego z klanów Berserków kazał mi zrobić coś, czego mi nie wolno było zrobić bo jest niezgodne z ich prawem.
    To jest to zadanie, które zleca ten cały Angrim? Bo pamiętam, że myszkowałem po chatach, zabrałem jakieś żelastwo i zostałem nakryty przez strażnika, zaprowadzony przed Angrima, który zlecił mi jakieś zadanie. Chyba to było to by pójść do Doliny Wyklętych i znaleźć jakiegoś gościa. Angrim zlecał też zadanie związane ze Stormsonem, gdy pytam się Rangara o to jak tam z moją opinią w obozie (:P) to ten mówi m.in. że nie przeszedłem jeszcze próby Angrima. I właśnie nie wiem które to zadanie jest.

    Moim zdaniem trudność dołączenia do frakcji i wymóg by poznać inne frakcje przed dołączeniem do jednej jest jak najbardziej na plus. Nie cierpiałem skyrimowego schematu: zrób pierwsze zadanie by dołączyć, zrób drugie by dowiedzieć się że przywódca umarł, zrób trzecie by zostać nowym przywódcą gildii.
    Nie, no fajne to jest, ale tak mi się wydaje, że jest nieco trudniej niż w poprzednich grach PB. Pewnie też dlatego, że część zadań można wykonać na korzyść kilku frakcji, więc trzeba wybierać. W Gothicach czy Risenach questy poboczne były niejako odseparowane i można było zaplusować u każdego obozu/gildii. A w Skyrimie to rzeczywiście pod tym względem padaka jest trochę. A pamiętam jak w takim Morrku trzeba było się nalatać po całej wyspie Vvardenfell po różnych placówkach danej gildii i tam wykonywać zadania by móc awansować. W Oblivionie też zadania dla gildii podobno były bardzo dobre.

    Dommed city? Te okrągłe pod kopułą? Teoretycznie sprawują tam władzę Klerycy, ale przecież miasto jest jak najbardziej neutralne. Mieszkają tam ludzie którzy podpadli przywódcy banitów, albowie i wygnani berserkowie. Samo miasto bez wsparcia jakiejkolwiek frakcji zwyczajnie by nie przetrwało, co chwilę przecież spotyka się ciała martwych ludzi.
    W Abessie są przedstawiciele chyba wszystkich frakcji, a mi chodziło o takie całkowicie neutralne miasto ze zwykłymi cywilami. W sumie w Falloutach też mamy post-apo, są też różne frakcje jak w New Vegas, ale jest też miejsce na zwykłych mieszkańców.

    Quote Originally Posted by Laurealdin View Post
    Też mi tego brakuje. Pisałem o tym już wcześniej w wątku "najnowsze wieści". W patchu raczej już tego nie dodadzą (chociaż kto wie), ale fajnie by było, gdyby dodali takie statystyki w kolejnej części.
    W sumie to liczę, że PB przyszykują coś w stylu ER w której poprawią niektóre elementy i może podrasują oprawę graficzną.

    Poniekąd miasto pod kopułą w Abessie pełni taką rolę, ale najbardziej neutralną osadą jest "Matecznik" - siła środka. Nawet przywódca tej osady podkreśla, że dom znajdą tam wszyscy Ci, którzy nie chcą przyłączać się do żadnej frakcji, gdyż tak naprawdę każda z nich nakłada na członków pewną formą zniewolenia. Na południe od miasta pod kopułą jest też mała farma, gdzie można spotkać jednego berserka, ale sami rolnicy są bezfrakcyjni. Z kolei jeszcze większa farma, która jest całkowicie neutralna znajduje się przy dużym jeziorze na granicy Abessy z Ignadonem. Spotkasz tam ciekawe postaci i zadania.
    To widzę, że jeszcze wiele dobra przede mną. :P
    Last edited by sebogothic; 02-11-2017 at 15:12.

  12. #12
    Registered User Zdzichsiu's Avatar
    Join Date
    Aug 2015
    Location
    Poland
    Posts
    15
    Quote Originally Posted by xenonisbad View Post
    Swoją drogą, przyznać się, kto odkrył tajną gildię?
    Szpony? :P

    Quote Originally Posted by xenonisbad View Post
    Swoją drogą, jaki był najsilniejszy potwór, jakiego spotkaliście albo pokonaliście?
    Chyba lodowy troll. Wchodzę za jeden wodospad koło granicy z Xakorem, bo za wodospadami często są jakieś przedmioty. A tutaj dziura w ziemi i na dnie sekretna jaskinia z lodowym trollem i dwoma bestiobijami.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Jeśli chodzi o jakieś drobnostki do których miałbym się przyczepić to byłaby to interakcja z otoczeniem.
    Dokładnie, też mi ogromnie brakuje animacji kucania przy ognisku, robienia przy warsztacie itd.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    A tak w ogóle to od czego zależy to rozstrzygnięcie w Abessie?
    W jakiś tydzień po wykonaniu większości questów w Abessie pojawia się rozstrzygnięcie konfliktu. Tak przynajmniej słyszałem, bo mi chyba udało się doprowadzić do braku przewagi żadnej z frakcji. Albo po prostu jest to losowe, bo nie miałem żadnego rozstrzygnięcia.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Wykonałem już sporo zadań dla Banitów i Berserków, ale nadal nie mogę do nich dołączyć. Może bym mógł gdybym od początku zdecydował się na jaką frakcję postawić, a tak zadania wykonywałem z korzyścią dla różnych frakcji.
    To jest fajny element, bo ja również u Berserków pomagałem wszystkim innym, tylko nie im. I co się stało? Szef się na mnie obraził i zakazał między innymi handlu. Ale! Otworzył się dzięki temu zupełnie nowy wątek z serią questów, w których musiałem odrabiać reputację dla tej frakcji.

    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Przydałyby się jakieś domki, farmy z cywilami, którzy nie chcą mieszać się w tą wojnę frakcji.
    Są, na przykład koło tamy w Abessie, ale tam pewnie pójdziesz w późniejszym etapie, bo są silni przeciwnicy (sporo trolli).


    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    naoglądały się streamów u Wonzia
    I to w sumie pokazuje, jak odbiorcy słuchają słów autora. Bo ogólnie Wonziu na swój sposób chwalił ELEX-a. Wyolbrzymiał jedynie wady, ale ogólnie samą grę oceniał na chyba 6/10. No i był wtedy na samym początku, czyli w tym najmniej przyjemnym fragmencie zabawy dla osób nieobytych z grami PB. Największym minusem dla niego była infantylność świata i skopana polonizacja. No i nie zapominajmy, że Wonziu na streamach jest lekkim nieogarem, który nie potrafił wykonać przez 30 minut questa, mimo wskazywanej mu na mapie dokładnej lokalizacji NPC, więc...
    Last edited by Zdzichsiu; 02-11-2017 at 16:31.

  13. #13
    Registered User sebogothic's Avatar
    Join Date
    Jul 2015
    Posts
    65
    Dobra, ja mam już blisko 60 godzin na liczniku i 3 rozdział rozpoczęty. Poziom 27, może 28. Na paladyna u Kleryków też awansowałem, ale pozostało jeszcze uciułać kilkanaście tysięcy kryształków na pancerz. Troszkę szkoda, że pancerza nie dostajemy tutaj w ramach awansu, tylko trzeba go jeszcze sobie kupić i to za taką cenę. Twórcy najwyraźniej nie chcą by gracz śmierdział groszem, bo nie wiem dlaczego trzeba płacić elexitem za sprzęt, który sam sobie tworzę przy warsztacie. Zadań pobocznych już stosunkowo mało mi zostało, więc i wątek główny udało mi się posunąć szybko. Przyznam, że zaczyna się to wszystko rozkręcać, a i gra zdecydowanie bardziej wciąga, kiedy nie musimy już uciekać od wszystkiego co się rusza i odpłacamy maszkarom pięknym za nadobne. Jestem ciekaw ile mi zajmie ukończenie gry, bo będę chciał zwiedzić Magalana wzdłuż i wszerz.

    Jest w ELEX taki moment kiedy stajemy się na tyle silni by walczyć ze znakomitą większością przeciwników, którzy dotąd łoili nam skórę, przynajmniej jak równy z równym. Nadal otrzymujemy spore obrażenia, ale też i je wreszcie zadajemy w widoczny sposób, co przy odrobinie wprawy pozwala pokonywać nawet te silniejsze osobniki. I od tego momentu gra staje się dużo łatwiejsza, co też sprawia, iż szybciej zdobywamy kolejne poziomy. Na początku nie byłem przekonany do tych kleryckich wynalazków, aż odkryłem możliwości Czarnej dziury. Za jej pomocą można pokonywać spore grupy silnych przeciwników. Fajnie jest wznieść się jet packiem i z góry ostrzeliwać przeciwników którzy nic zrobić nie mogą. Później wystarczy tylko wyuczyć się umiejętności wzmacniających nasze psioniczne moce oraz Akumulator, dzięki czemu mamy więcej energii umysłowej. Albowie to pestka, o ile nie strzelają z miotaczy ognia czy wyrzutni rakiet. Swoją drogą to głupota by miotacz ognia działał jak swego rodzaju wyrzutnia kul ognia. Być może jest kilka trybów strzelania z niego. Nawet kolosy bojowe nie mają zbyt wielkich szans, o ile nie dam się trafić. Pomijając już Czarną dziurę to i zarówno łukiem, jak i bronią białą zadaję też spore obrażenia i tak też często walczę. Można by to zbalansować lepiej, bo przez 20 albo i więcej godzin większość przeciwników była nie do ruszenia, a teraz pokonuję praktycznie wszystkich bez najmniejszego problemu. Z drugiej strony to gra o bardziej otwartej strukturze i to od gracza sporo zależy, twórcy musieli też pomyśleć o tych, którzy ominą sporą część zadań pobocznych. Dlatego najlepiej na początku zajmować się zadaniami od których zależy przyjęcie do gildii oraz samym wątkiem głównym, gdzie otrzymujemy znacznie więcej punktów doświadczenia.

    Quote Originally Posted by Zdzichsiu View Post
    Szpony? :P.
    Ja tam ze trzy szpony jakieś dostałem, ale z tego co słyszałem to ta tajna gildia funkcjonuje w mieście pod kopułą, które u mnie zostało najechane i zniszczone przez Albów.
    Last edited by sebogothic; 13-11-2017 at 17:15.

  14. #14
    Registered User Zdzichsiu's Avatar
    Join Date
    Aug 2015
    Location
    Poland
    Posts
    15
    Quote Originally Posted by sebogothic View Post
    Ja tam ze trzy szpony jakieś dostałem, ale z tego co słyszałem to ta tajna gildia funkcjonuje w mieście pod kopułą, które u mnie zostało najechane i zniszczone przez Albów.
    Nie jestem pewien, czy to ma wpływ na Szpony. Spróbuj dostać się tajnym przejściem do kanałów. Nad farmami w jaskini, dosyć dobrze ukryte.

  15. #15
    Registered User
    Join Date
    Nov 2017
    Posts
    1
    Przeszedłem grę i myślałem, że końcowy boss będzie bardziej wymagający. Miałem 40 poziom i dołączyłem do bandytów. Po zażyciu dopalaczy pokonałem hybrydę na 5 ciosów. 32h w grze na steamie pokazuję mi 60h i wykonałem wszystkie dostępne misje. Grałem na normalnym poziomie.

Posting Permissions

  • You may not post new threads
  • You may not post replies
  • You may not post attachments
  • You may not edit your posts
  •