Website: elexgame.com Follow us:
Follow @NordicGamesAT Follow
Close

Page 2 of 2 FirstFirst 12
Results 16 to 19 of 19
  1. #16
    Registered User sebogothic's Avatar
    Join Date
    Jul 2015
    Posts
    65
    Uff... po 72 godzinach (Steam znowu pokazuje 85h) ukończyłem ELEX, zdobywając 46 poziom. Podczas gry na bieżąco sporządzałem swoje luźne spostrzeżenia, które mam nadzieję przedstawią plusy, jak i minusy najnowszej gry Piranha Bytes.

    Dwie ostatnie części serii Risen kończyły się nijako, absolutnie nie informując w jakiej fazie jest ta cała heca z Tytanami. Twórcy najwidoczniej sami nie mieli pomysłu jak to dalej pociągnąć, wybrali więc ucieczkę do przodu. Zapowiedź ELEX zapewne dla wszystkich była zaskoczeniem, tak samo jak i dziwaczne uniwersum łączące sc-fi, fantasy oraz post-apo. Wielu pewnie myślało, że to nie może się udać, a jak jest w istocie? ELEX to przedstawiciel old-schoolowych erpegów akcji, nie stara się być grą dla wszystkich i bardzo dobrze. Na wstępie gra wymierza graczowi celny prawy sierpowy, poprawia z kolanka w brzuch, by na koniec wymierzyć soczystego kopa w jaja. Ci którzy się podniosą będą mieli okazję zanurzyć się w świecie Magalanu.

    Założeń fabularnych przedstawiał nie będę, bo każdy zainteresowany je zna. Oczywiście sam elex może budzić skojarzenia z magiczną rudą i pod pewnym względem pełni on podobną rolę. Pożądają go wszyscy, ale każda frakcja dla własnych celów, które są inne. W grze RAGE też mamy do czynienia z post-apokaliptycznym światem na który spadła kometa zawierająca niebieski minerał - feltryt, o ile dobrze pamiętam. Ogólnie przedstawiona opowieść ma o wiele większy rozmach niż w poprzednich grach Piranha Bytes. Podobnie jak w Risen 3, już od początku otrzymujemy kilka nadrzędnych celów i pełną swobodę, który z nich wykonamy jako pierwszy. Na dobrą sprawę można przez 30 godzin nie wykonywać zadań z wątku głównego tylko robić zadania poboczne dla Berserków, Banitów i Kleryków, a robić jest co. Zadań jest multum, a większość z nich nie jest żadnym z fedeksowych zapychaczy, oferuje możliwość wyboru, a także ciekawą historię. Jax jako protagonista jest w porządku i z czasem można go polubić, choć wg mnie gothicowy Bezimienny był bardziej charyzmatyczny. Sam główny wątek skupiony wokół wojny frakcji i elexu całkiem intrygujący, choć im bliżej końca to pojawia się więcej niedopowiedzeń i urwanych wątków. Każde stronnictwo i każda postać ma swoje cele, nie możemy być pewni czy rozmówca jest z nami szczery. Albowie też wydają się tajemniczą i dość ciekawą rasą. Zawsze rozmowy między Jaxem a którymś przedstawicieli Albów czy też separatystów przypominały jakiś film szpiegowski co chyba dobrze oddaje atmosferę spisku w Xakorze. ELEX zaskakuje przede wszystkim jakością zadań pobocznych i ilością sposobów na ich wykonanie oraz konsekwencji tychże. Jest tego całkiem sporo, do tego jest sporo kwestii zależnych od naszych umiejętności, które możemy powiedzieć mając dane drzewko rozwinięte na odpowiednim poziomie. Podobnie jak w dwóch ostatnich Risenach napotykamy postaci, które mogą stać się naszymi towarzyszami podczas przygody. Może nie zżywamy się z nimi jakoś bardzo, ale możemy wykonać dla każdego zadanie, a z jedną z dwóch pań nawiązać romans. Podsumowując: główny wątek ma swoje momenty, choć pod koniec pozostawia pewien niedosyt, zaś zadania poboczne są chyba najlepsze ze wszystkich gier PB. Jeśli miałbym się jeszcze czegoś czepić to cut-scenek, które mogłyby być lepiej wykonane. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że kwestie fabularne powiązane są też ze skopaną polonizacją o czym później.

    Świat jest ogromny i różnorodny. Tak jak zapowiadali twórcy to jest ich największy świat, ale przy tym nie stracił tego z czego słyną gry Piranha Bytes: świetnego projektu i zagospodarowania przestrzeni. Masa tutaj najróżniejszych zakamarków, a jego eksploracja połączona z jet-packiem daje autentyczną radość. Wypełniony jest masą zawartości a to wszystko bez ubipodobnych aktywności. Da się? Da się! Choć miałem związane z tym obawy to mnie wymieszanie fantasy z post-apo i danie jeszcze na dokładkę sc-fi absolutnie nie raziło w oczy. Podstawy tego miszmaszu są wg mnie rozsądnie wyjaśnione. Nie rażą też klimaty przypominające mieszankę takich tytułów jak Gothic, Fallout, Stalker czy Mass Effect. Całkiem fajnie to się przeplata i wg mnie twórcy dosyć sprawnie z tego wybrnęli, choć wcześniej wydawało się, że porwali się motyką na słońce. Myślę, że Magalan jest bardziej wiarygodnym i żywym miejscem od niektórych światów z gier bardziej jednolitych jeśli chodzi o setting. Często podczas mojej przygody w Magalanie towarzyszył mi uśmiech od ucha do ucha. Światy w grach Piranha Bytes zawsze były czymś więcej niż tylko miejscem które trzeba zapełnić setką znajdziek i losowych, powtarzalnych aktywności, przez który podróżuje się patrząc przez większość czasu na minimapę, a w efekcie pod koniec gry świat zna się tak jak na jej początku, czyli prawie wcale. W produkcjach PB gracz zadomawia się w tym świecie, wraca do często odwiedzanych miejsc, co błędnie poczytywane jest jako wada, bo backtraking. Osłabia mnie jak niektórzy narzekają na backtraking w grze z otwartym światem. To chyba na tym polega? Inaczej na co komu otwarty świat? Równie dobrze można stworzyć liniową grę w liniowym świecie i wtedy do wcześniejszych lokacji nie trzeba się będzie wracać. Lubię przemierzać świat w grach bez korzystania szybkiej podróży, by poczuć, że faktycznie ten świat jest otwarty. W większości gier w otwartym świecie poza głównymi ścieżkami i obszarami misji nie ma nic do roboty, w grach PB opłaca się zaglądać w każdy kąt.

    Nawet po 70 godzinach docierałem do miejscówek, których wcześniej nie widziałem na oczy, a i na kilka questów pobocznych udało mi się natrafić. To jeden z tych światów, które trzeba kilkukrotnie przemierzyć wzdłuż i wszerz by mieć pewność, że znalazło i zobaczyło się wszystko. Eksploracja w ELEX bliska jest perfekcji, także dzięki jet-packowi, co do którego wcześniej miałem wątpliwości. Wystarczyło jednak kilka pierwszych godzin bym przekonał się do jet-packa. To jeden z lepszych gadżetów, które widziałem ostatnio w grach. Sprawdza się nie tylko w eksploracji, która stała się bardziej wertykalna niż kiedykolwiek, ale także w walce, o czym później. Czuję, że będzie mi go brakować w tego typu grach. Już parę razy, grając w inną grę złapałem się na tym, że chciałem skorzystać z jet-packa. Masa tu też wszelkiego rodzaju zapisków, nagrań, pod tym względem to również najbardziej rozbudowana gra PB. Dzięki temu można bliżej zapoznać się z uniwersum i światem przed tym nim uderzyła w niego kometa. Jest tu nawet rozgłośnia radiowa prowadzona przez niejakiego Herberta, i tak jak w Fallout 3 można spotkać Three Doga, tak w ELEX przemierzając świat można natknąć się na Herberta. Gothica 3 przeszedłem tylko raz i nie potrafię porównać wielkości światów w obu tych grach. Ale wydaje mi się, że ten w ELEX jest sporo większy od tego z trzeciego Gothica.

    Niektórzy gracze mogą się stosunkowo szybko odbić, bo dość długo czasu zajmuje nim można się w miarę bezstresowo poruszać się po Magalanie. Jednak gdy to nastąpi, gdy przyłączymy się do frakcji i popchniemy nieco wątek główny do przodu, to nagle nasza postać jest na tyle silna, że możemy walczyć już z większością przeciwników jak równy z równym. Walka choć w stosunku do poprzednich dwóch Risenów nieco bardziej rozbudowana to nadal może budzić irytację przeciwnikami spamującymi nas serią ciosów przerywającymi nasz atak podczas, gdy w odwrotną stronę to nie działa; słabymi hitboxami czy ogólną ociężałością i zbyt małą responsywnością. W przeciwieństwie do trzeciego Risena bohater nie przykleja się do najbliższego przeciwnika, jeśli więc nie będziemy ustawieni naprzeciw niego to uderzymy w pustkę. Fajnie, że wreszcie jest możliwość blokowania kamery na przeciwniku. ELEX to RPG z silnym naciskiem na erpegową mechanikę, a na pewno silniejszym niż w większości współczesnych RPG akcji, którym bliżej do slasherów. Tutaj w przeciwieństwie do tamtych gier nadal dużą rolę odgrywają wszelakie cyferki, więc i walka, czy to wręcz czy strzelanie, nie będzie wyglądać tak efektownie, a i działać to wszystko będzie siermiężniej. I jeśli zdamy sobie z tego sprawę to to i owo można wybaczyć. Wg mnie twórcy powinni podejść do tego w ten sposób. Jeszcze bardziej uerpegowić walkę i wtedy to o czym wspomniałem nie miało by aż takiego znaczenia. W końcu zawsze tam gdzie sporą rolę grają statystyki i cyferki ten system nie jest tak płynny jak w slasherach czy strzelankach z prawdziwego zdarzenia, gdzie o wiele większą rolę gra zręczność gracza.

    Zdecydowanie brakuje porządnej karty postaci, która byłaby podsumowaniem wszystkich naszych atrybutów, umiejętności, założonych przedmiotów. Niektóre umiejętności są niezbyt czytelne i nie wiadomo w jaki sposób wpływają na skuteczność naszych działać. W jaki sposób np. umiejętności rzemieślnicze z drzewka postaci (a raczej charyzmy) wpływają na te umiejętności poza zwiększeniem punktów drzewka o 10 pkt. A jaki znowu wpływ ma poziom drzewka na umiejętności, które się w nim znajdują. Nie można sprawdzić o ile wzrastają nasze punkty życia, wytrzymałości czy many w zależności od wyuczonych atrybutów bądź umiejętności, to chyba byłoby pomocne móc stwierdzić o ile wzrastają nasze obrażenia zadawane łukiem po zainwestowaniu w zręczność, powinno być coś takiego jak w Dark Soulsach, gdzie jeszcze przed zainwestowaniem w dany atrybut mamy pokazane jak zmienią się inne statystyki m.in. zadawane obrażenia. Z jednej strony mamy do czynienia z dość rozbudowanym systemem rozwoju, ale przez to, że twórcy nie udostępnili graczowi karty postaci z prawdziwego zdarzenia pozostaje on nieco nieczytelny.

    Próbując się wycofać na chwilę z pola walki by się np. uleczyć często natrafiamy na kolejnych przeciwników. Jak dla mnie potwory miejscami są zbyt gęsto rozsiane. Początki przypominają, więc sceny z komedii kiedy to uciekamy przed jednym przeciwnikiem by za chwilę trafić na jeszcze silniejszego, i znowu brać nogi w pas. Irytują zwłaszcza te raptoropodobne, jak ktoś pamięta filmik Angry Joe z Risena 3 to wie o czym mówię. Potrafią błyskawicznie zaspamować nas serią ciosów niemożliwą do zablokowania. Wystarczy jednak przekroczyć punkt krytyczny by większość przeciwników była już w naszym zasięgu, a wtedy praktycznie cały ogromny Magalan stoi przed nami otworem. Wtedy też gra daje najwięcej satysfakcji. Nie oczekiwałem, że ELEX będzie strzelanką, więc feeling strzelania, a raczej jego brak mi nie przeszkadzał. Strzelanie ogólnie jest ok, każda broń ma kilka trybów strzelania i podobnie jak w takim Max Payne, widzimy lecący pocisk, co pasuje do erpega. Na plus można zaliczyć oczywiście różnorodność sprzętu, jest tego dosyć sporo: miecze, topory, tarcze, broń palna, laserowa, plazmowa, miotacze ognia, wyrzutnie rakiet i wiele innych. Aha, jest jeszcze magia ta klasyczna i moce psioniczne dla Kleryków. Pod względem urozmaicenia sprzętu chyba, żaden action RPG nie może się równać z ELEX. No i do tego dochodzi zastosowanie jet-packa. Fajnie jest się wznieść i ostrzeliwać przeciwników czy to z łuku, czy to z broni palnej, czy czarem. Rodzajów potworów i przeciwników jest dość sporo, chociaż ich nazwy nie zapadają jakoś w pamięć. Jest sporo odmian ścierwojadopodobnych, raptoropodobnych, kretoszczuropodobnch. Co rozdział, tak jak to w grach PB bywa, pojawiają się nowe, silniejsze potwory, nawet na terenach, które oczyściliśmy.

    Interfejs jest nieintuicyjny, chyba najgorszy ze wszystkich interfejsów w grach Piranha Bytes. Nie jest zbyt przejrzysty i wygodny, miejscami sporo się trzeba naklikać. Już chyba lepiej korzystało mi się z PipBoya3000 w Fallout 3. Szkoda, że adjutor nie pokazuje godziny, ot mały smaczek obecny w poprzednich grach PB dzięki któremu było wiadomo czy opłaca się spać do określonej pory, a by nie przespać całej doby. Interakcja z otoczeniem mogłaby być bardziej rozbudowana. Troszkę szkoda, że więcej interakcji nie odbywa się w świecie. Usmażenie mięsa czy zajrzenie do skrzyni bądź szafki powinno się odbywać w świecie gry, a tymczasem bohater wyświetla adjutor. Jax nie może zapalić papierosa, wzorem Bezimiennego palącego bagienne ziele. Tego typu interakcji przydałoby się więcej. Nie możemy też założyć jakiejś broni z poziomu ekwipunku, tylko musimy umieścić ją na pasku szybkiego wyboru. A skoro już przy tym jesteśmy to szkoda, że nie można mieć założonej jednocześnie broni dystansowej i do walki wręcz. Taki tam smaczek także wizualny obecny w Gothicach.

    Wizualnie gra może nie oszołamia, ale to nie znaczy, że wygląda brzydko. Piranie, poza Gothikiem 3, nigdy nie celowały w jak najlepszą oprawę graficzną, a ich gry zawsze broniły się wspomnianym już projektem lokacji i po prostu stylem graficznym. Do tego oświetlenie nadaje grze uroku, już w Risen 2 byliśmy raczeni pięknymi wschodami i zachodami słońca. Całokształt wypada więc na plus i widoczki, jak to u Piranii potrafią sprawić, iż przystaniemy na chwilę. Nie najlepszy poziom technologiczny rekompensują niezbyt wysokie wymagania, szybkie zapisywanie i wczytywanie, no i gdy już raz załadujemy grę nie będziemy oglądać loadingów przy wchodzeniu do jakiejś lokacji, z wyjątkiem szybkiej podróży.

    Najbardziej ubolewam nad skopanym tłumaczeniem. Sporo tutaj bałaganu i widać, że polonizacja została wykonana po macoszemu i po kosztach bez jakichś testów. Inną kwestią jest to, że wersja polska powstawała na bazie wersji angielskiej, która to z kolei dość mocno różni się od wersji niemieckiej na korzyść tej pierwszej. Kto ponosi za ten bałagan winę? Zapewne każdy po trochu. Szkoda, bo wersja polska zawsze w grach Piranii była mocną stroną i dawała ich grom dodatkowego klimatu. W ELEX za dużo błędów by móc się cieszyć z pełni spolszczonej gry. Są tutaj chyba wszystkie błędy jakie można popełnić przy tłumaczeniu: literówki, błędy rzeczowe, niekonsekwentne tłumaczenie nazw własnych. Podczas dialogów często natrafiamy na kwestie, które są powtórzeniem tego samego, a nieraz kolejna kwestia zaprzecza poprzedniej. Zdarzają się sytuacje kiedy nie za bardzo wiemy o czym toczy się dialog. Najgorsze jest to, iż CDP.pl najwyraźniej nie jest zainteresowane jakąkolwiek poprawą polonizacji, bo nieszczęsna "machina wojenna" nadal jest obecna.Pomijając problemy z samym tłumaczeniem, to polski dubbing zły nie jest, a głosy dobrane są dobrze. Jest całkiem spora grupa aktorów z poprzednich gier Piranha Byes więc fani szybko poczują się jak w domu, a i ja miałem czasem wrażenie podczas niektórych dialogów jakbym przeniósł się pod Magiczną Barierę.

    Soundtrack w grach Piranha Bytes zawsze stał na wysokim poziomie za sprawą Kaia Rosenkranza, który w studiu był do 2009 roku, a ostatnia gra przy której pracował to Risen. Muzyka była na tyle dobra, iż słuchało się jej z przyjemnością także poza grą. Jednak od czasu odejścia ze studia KaiRo, ten element już tak nie błyszczy jak poprzednio. W ELEX muzyka jakoś nie zapadła mi w pamięć. W tle przygrywa całkiem przyjemny ambient, muzyka podczas walki jest odpowiednio dynamiczna. Często zdarza się jednak, iż muzyki w ogóle nie słychać, a świat przemierzamy przy dźwiękach otoczenia, które stoją na wysokim poziomie. Zwłaszcza w lesie w Dolinie Wyklętych jest bogate udźwiękowienie otoczenia, aż chce się przystanąć i słuchać odgłosów przyrody.

    ELEX to świetna produkcja, jedni sądzą, że najlepsza ze wszystkich od PB, inni, że ustępuje jedynie dwóm pierwszym Gothicom. Trzeba jednak pogratulować twórcom odwagi, w końcu postanowili zaprzęgnąć do współpracy trzy różne uniwersa: fantasy, post-apo oraz sc-fi. Wbrew moim obawom wyszło im to doskonale, dostajemy tak jakby trzy gry w jednej. W Edanie mamy do czynienia z klimatami podobnymi do wcześniejszych gier PB. Jednak ciekawiej zaczyna się robić wedy, gdy zabrniemy do Tarvaru czy Ignadonu, gdzie klimat zmienia się diametralnie i przypomina falloutowsko-madmaksowe post-apo, a gdy chodzimy po Horcie mamy wrażenie jakbyśmy grali w któregoś Mass Effecta. Świetna sprawa, a co najlepsze, jakoś te różne settingi udanie ze sobą współgrają i nie wywołują wrażenia połączonych na siłę.

    Piranie zagrały dość ryzykownie mieszając ze sobą tak różne settingi, ale myślę, że mimo wszystko wyszło im to na dobre. Bez wątpienia o Eleksie dzięki temu było głośniej niż o którymkolwiek Risenie. Oby tylko Bjorn Pankratz i spółka mieli bardziej przemyślane kwestie fabularne w kolejnych częściach i nie zapędzili się tak bardzo w kozi róg, jak to było właśnie z Risenami. Ciekawi mnie czy będzie jakiś import zapisu, bo jednak każdy gracz zostawi świat w nieco innym stanie. Z chęcią dałbym 9, bo ELEX wciąga na długie godziny. Najbardziej ubolewam nad schrzanioną polonizacją, czyli czymś co było siłą i jednym z atutów Gothiców. Ode mnie więc ELEX otrzymuje 8 z plusikiem, ocena taka jak pierwszego Risena, ale to najnowszy tytuł PB stawiam nieco wyżej. Głównie dlatego, że góruje nad Risenem rozmachem, wielkością świata. ELEX to więc najlepsza gra niemieckiego studia od G2: NK. Liczę, iż druga część będzie jeszcze bardziej przemyślana i dopracowana.

  2. #17
    Registered User Laurealdin's Avatar
    Join Date
    Jul 2015
    Location
    Poland
    Posts
    119
    Znalazłem w końcu trochę czasu, aby podzielić się moimi wrażeniami po przejściu ELEX'a. Gra jest świetna, i szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że słowa niektórych recenzentów, którzy mieli okazję zagrać w nowy tytuł Piranhy Bytes jeszcze przed premierą, okażą się prawdziwe.

    Rzeczywiście, ELEX wg mnie jest ich najlepszą grą od czasu Gothica II. Udało im się połączyć klimat, wciągającą fabułę, oraz ciekawych bohaterów (czyli to, co w Gothicu I, II i pierwszym Risenie było najlepsze) z ogromnym, pięknie zaprojektowanym otwartym światem, który pod pewnymi względami prześciga nawet ten z Gothica 3 (w moim odczuciu Magalan jest zdecydowanie lepiej i sensowniej wypełniony treścią).

    Grafika (zwłaszcza oświetlenie), potrafi często zaprzeć dech w piersi, choć niekiedy kłuje w oczy kiepskimi teksturami. Jednak sam projekt świata i jego estetyka są po prostu rewelacyjne (jeszcze nigdy w żadnej grze nie robiłem tyle zrzutów ekranu). Muzyka i udźwiękowienie jest na bardzo dobrym poziomie. Gdy eksplorowałem pierwszą napotkaną po drodze zrujnowaną stację nadawczą, a w głośnikach rozbrzmiewał klimatyczny soundtrack, czułem się jakbym oglądał Bladerunner'a. Inne utwory, które słyszałem m. in. podczas zwiedzania Edanu, Abessy, Goliet, Miasta pod kopułą, czy podczas ważnych wydarzeń fabularnych, są równie piękne, co klimatyczne. Jedyne, co czasem mi przeszkadzało, to użycie przy tworzeniu ścieżki dźwiękowej syntezatorów, które sprawiały, że niekiedy brzmiała ona nieco archaicznie.
    Może przy produkcji ELEX'a 2, Bjorn będzie mógł już skorzystać z prawdziwych instrumentów.

    Fabuła i misje poboczne wciągnęły mnie od początku do samego końca. Każdy quest był ciekawy i ani razu nie miałem uczucia "wtórności", czy znudzenia. Zwłaszcza, że zadania można rozwiązywać na różne sposoby, co w rezultacie faktycznie potrafi mocno zmienić świat gry. Siłę konsekwencji wyborów podjętych w grze uświadomiłem sobie, gdy np. w Goliet powiedziałem Hakonowi o separatystach ukrywających się w Dolinie Wyklętych. Gdy do nich wróciłem, byli już martwi. Innym przykładem jest los Miasta pod kopułą w Abessie. Po prawie każdym wykonanym zadaniu dla któregoś z mieszkańców, pojawiał się napis "wybrałeś jedną ze stron konfliktu". Gdy
    ukończyłem główny wątek fabularny Miasto pod kopułą miało się bardzo dobrze, panował tam pokój i porządek. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy przeglądając Internet przeczytałem, że niektórzy gracze zastawali Miasto pod kopułą zniszczone przez Albów! Satysfakcjonująca była też dla mnie ilość aktywności pobocznych. Między innymi bardzo spodobało mi się kolekcjonowanie zdjęć i fragmentów starej mapy. Zebrałem wszystkie

    Bardzo spodobał mi się również sposób w jaki mamy możliwość zdobycia wiedzy o świecie sprzed uderzenia komety. Nagrania, notatki, ulotki, wszystko porozrzucane po całym Magalanie. Jednak z czasem, gdy kolekcjonujemy coraz to więcej reliktów przeszłości, wszystko układa się w jedną spójną całość, tworząc obraz świata sprzed kataklizmu. I co więcej, Stary Świat miał swoje tajemnice (np. misja "Droga do Caalana" - rewelacja!)

    System walki określiłbym jako dobry, ale toporny i nie zawsze sprawiedliwy. Podczas potyczek dostępna jest spora ilość kombinacji ciosów, parowanie, a ich animacje wg mnie wyglądają naprawdę ładnie. Do tego dla broni jednoręcznej i dwuręcznej stworzono inne animacje (tak samo dla szybkiego i ciężkiego ciosu), co sprawia, że walka jest ciekawa i satysfakcjonująca. Od czasu do czasu jednak Jax nie słucha dobrze naszych poleceń, co przy pewnej toporności sterowania, potrafi zirytować. Z kolei walka na dystans potrzebuje trochę więcej szlifów. Jest fajnie, ale czegoś mi tam brakuje. Podobnie jest z wytwórstwem i magią, które potraktowane są wg mnie trochę drugorzędnie. Nie uważam tego jednak za wadę. Biorąc pod uwagę ilość osób, budżet i czas, jaki poświęciło studio na stworzenie tej gry, i tak oszałamia ona rozmachem.

    W Elexie spodobała mi się również wyraźna obecność charakterystycznego dla Piranhy Bytes humoru i sporej ilości easter egg'ów. Pierwsza rozmowa z Erichem w Mieście pod kopułą, podczas której pojawia się zabawne nawiązanie do Górnego miasta z Gothica 2, czy szkielety, które można odnaleźć w rozmaitych pozach ("rodzina" Freda, szkielet zjeżdżający na nartach, desce snowboard'owej, czy wielka szkielecia dłoń wystająca ze śniegu to istne perełki). Podobnie torby elexitu schowane w ledwie dostępnych miejscach.

    W ELEX'a grałem wg zapisu stanu gry 238 godzin i ukończyłem go na 57 poziomie. Grałem powoli, delektując się pięknymi widokami Magalana, swobodą eksploracji i wciągającą fabułą. Zaglądałem "pod każdy kamień" i sprawdzałem, co kryje się za każdym następnym pagórkiem. Elex sprawił, że poczułem się tak, jak wtedy, gdy będąc jeszcze nastolatkiem z wypiekami na twarzy zwiedzałem wyspę Khorinis.

    Moja ocena 9/10.

    Poniżej zamieszczam trochę zrzutów ekranu

    20171121210242_1.jpg

    20171123173610_1.jpg

    20171202173827_1.jpg

    20171204154531_1.jpg

    20171207180343_1.jpg

  3. #18
    Registered User Laurealdin's Avatar
    Join Date
    Jul 2015
    Location
    Poland
    Posts
    119
    P.S.

    A tutaj kilka szkieletów, które znalazłem zwiedzając Magalana.

    20171126204113_1.jpg

    20171126204510_1.jpg

    20171126205113_1.jpg

    20171129172008_1.jpg

    Zdjęcie "rodzinne"

    20171127000458_1.jpg

  4. #19
    Registered User
    Join Date
    Feb 2017
    Posts
    49
    Korzystając z urlopu nareszcie ukończyłem Elex po 65h godzinach gry (których na pewno będzie więcej bo w okolicach wielkanocy mam zamiar przejść grę raz jeszcze i później raz jeszcze).

    Fabuła

    Pod kątem fabularnym, jest to jedna z najlepszych gier w jakie w życiu grałem. Fabuła cały czas zachęcała do gry, zostawiała pole do analizy zebranych informacji, wyciągania przez gracza wniosków i pozwalała podejmować próby przewidywania tego co zaraz się wydarzy, co może stać się z postaciami. Sojusze i zdrady w najmniej oczekiwanym momencie, wewnątrz frakcyjne konflikty, konflikty pomiędzy frakcjami czy pomiędzy poszczególnymi postaciami, walenie gracza w pysk i wywracanie wydarzeń "do góry nogami" - to wszystko znajduje się w grze zrobionej przez niespełna 30 osób, która scenariuszem łoi dupę projektom, na które wydano dziesiątki, jak nie setki miliony dolarów.

    Na wielką pochwałę zasługują także wątki poboczne oraz wątki fabularne dotyczące potencjalnych towarzyszy. Każdy quest przyprawiał mnie o ból głowy - jak poprowadzić dialog, żeby niczego nie zepsuć lub osiągnąć zamierzony cel. Co się stanie gdy dana postać zginie? Jeżeli pomogę tej grupce, jaki to będzie miało wpływ na świat? Jeżeli ukończę ten quest, to ta grupa postaci się na mnie obrazi, czy mogę tego uniknąć? Długo mógłbym tak wymieniać - system konsekwencji i moralnych wyborów jest po prostu genialny, można w początkowej fazie gry nieświadomie skazać miasto na zagładę i dowiedzieć się o tym wiele wiele godzin później.

    Dodatkowo rozrzucone po świecie notatki, ulotki, dzienniki, pamiętniki, archiwalne nagrania itd. sprawiają, że świat staje się spójny i zrozumiały, mamy możliwość poznania historii planety, tego jak funkcjonowała, co działo się przed jak i zaraz po uderzeniu komety, poznać historię powstawania nowego świata.

    8jMYvzK.jpg

    Projekt świata

    Projekt świata to był element, którego najbardziej się bałem - wtf? co robi śnieg na pustyni? czemu nagle na środku pustyni rosną drzewa? Jednak wszystkie te obawy rozwiały już pierwsze godziny gry, gdy gracz dowiadywał się czym są wszechserca, konwertery itd. itp. Sam świat jest ogromny a jego eksploracja sprawia ogromną frajdę, bo cały czas znajdujemy coś nowego, najlepszym tego podsumowaniem są screeny we wcześniejszych postach. Świat gry jest ogromny, pełny życia i spójny a większość tych dziwnych na pierwszy rzut oka rzeczy ma logiczne wytłumaczenie w samej grze. Nie zawiodłem się na tym elemencie gry i na pewno będę eksplorował świat dalej, choćby dla przepięknych widoków.



    Mechanika gry, polska lokalizacja, interfejs

    Walka i sposób interakcji z otoczeniem ma już chyba swoje najlepsze lata za sobą, jednak po przyzwyczajeniu się do niego, wyłączeniu automatycznego wybierania celów itp. grało się nadspodziewanie przyjemnie a każdy wygrany pojedynek dawał satysfakcję. Rozwój postaci także jest niczego sobie, od totalnego ścierwa i worka do bicia stopniowo rośniemy w siłę odczuwając satysfakcję z możliwości wejścia we wcześniej niedostępne miejsca czy też wykonania misji, z którą nie dawaliśmy sobie rady kilka poziomów wcześniej.

    Wszystko z rozwojem postaci, zdobywaniem przedmiotów itd. byłoby super, gdyby nie spartolone polskie tłumaczenie, praktycznie cały system talentów, cech itd. został doszczętnie pogrzebany przez źle wykonane polskie tłumaczenie. Do tego fatalnie przetłumaczone nazwy przedmiotów takie jak "machina wojenna" (paląca się flara) czy suche mięso oraz totalnie spartolone tłumaczenie kwestii dialogowych bardzo negatywnie odciska się na ogólnym klimacie gry a czasami wręcz zniechęca, bo nic nie zrozumiałem z tego co dana postać powiedziała.

    Sam interfejs oprócz fatalnego tłumaczenia w polskiej wersji cierpi też na kilka niedoróbek - brakuje takiego podsumowania postaci jak punkty zdrowia, many, poziomów umiejętności w raz z ich opisami (np. charyzma). Quest log wygląda trochę jak śmietnik, notatki, nagrania itd zostały wrzucone do jednego wora i trzeba przebijać się przez całą stertę znalezionej wiedzy aby odczytać lub odsłuchać wiadomość, którą właśnie znaleźliśmy.

    Grafika

    Graficznie Elex nie jest ani dobry, ani zły, jest średniakiem, potrafi zachwycić pięknymi widokami, grą światła i cienia, pięknym niebem i całkiem przyjemnymi efektami pogodowymi, ale też potrafi walnąć w twarz elementami o małej ilości detali (roślinność, ściany, dachy). Projekt ekwipunku jest chyba najmocniejszą stroną warstwy graficznej - pancerze, ubrania, bronie itp. wyglądają po prostu świetnie.

    Animacje nieco sztywne i drewniane, ale z tego wszystkiego przeszkadzała mi chyba tylko animacja spadania, której chyba nie ma - Jax ugina lekko kolana i rozkłada delikatnie ramiona a czasami nawet ta animacja się nie pojawia tylko spada jak kłoda w postaci stojącej. Generalnie wszyscy krytykują dookoła jak te animacje są złe i drewniane, ale jak się popatrzy po innych tytułach nawet tych AAA z ostatnich 2 lat, to wcale nie jest jakoś dużo lepiej. Elex pod tym względem jest w tyle, ale nie jest to jakaś przepaść, której nie da się powoli nadrabiać.

    Udźwiękowienie

    Odgłosy świata, najbliższego otoczenia, walki itp. są wg. mnie w porządku. Efekty dźwiękowe podczas aktualizacji dziennika zadań, awansu postaci itd. są dobrze dobrane i po kilku chwilach gracz już wie co się wydarzyło z jego postacią (awans, zakończenie zadania) bez patrzenia na komunikaty na ekranie. Muzyka jest poprawna i wpasowuje się w klimat świata, ale nie zapada jakoś szczególnie w pamięć. Pamiętam chyba tylko muzykę z goliet i xakoru.

    Podsumowanie

    Elex jest moim prywatnym 9/10. Uważam, że jest to jedna z najbardziej niedocenionych gier w historii gier. Dawno nie grałem w tak dobrą grę, która wciągnęłaby mnie na tak wiele godzin do wirtualnego świata. Projekt świata i fabuła to klasa światowa, która pod zalewem (w większości niesłusznych) fal krytyki warstwy graficznej i mechaniki będzie gdzieś na dalszych kartach "growej historii".

    RLX8eZc.jpg
    Last edited by Kotlet; 28-12-2017 at 19:48.

Posting Permissions

  • You may not post new threads
  • You may not post replies
  • You may not post attachments
  • You may not edit your posts
  •